„Ja” i „My”, człowiek i grupa, jednostka i społeczeństwo. Dialektyka tych pojęć od dawna karmi filozofię i logikę, moralność i prawo, socjologię i psychologię

Które z dwóch pojęć „ja” i „my” można uznać za podstawowe, podstawowe? W tym, na pierwszy rzut oka, oczywistym pytaniu, odpowiedź nie jest tak jasna. Wydawałoby się, że „ja” jest możliwe samo w sobie, a My jesteśmy niemożliwi inaczej niż to, co składa się z jednostek. Poglądy te znalazły wyraz w podstawowym stanowisku solipsyzmu, skrajnym subiektywno-idealistycznym nurcie, że „jest tylko ja”, tylko indywidualna świadomość i nic więcej.

Jednak nie tylko badania teoretyczne WM Bekhtereva [1], G. Lebon [6], Z. Freud [8] badające zjawisko rozpływu jednostki w tłumie, ale także praktyka społeczna państw totalitarnych i ideologicznych XX wieku pokazał, że całkiem uzasadnione jest rozważanie „my bez” Ja, grupa bez osobowości i jednostek, wykazałem niemal początkową dominację grupy nad jednostką, aż do całkowitego zaprzeczenia wartości jednostki. Takie ekscesy wartości grupowych nie są przypadkowe i nie byłyby możliwe, gdyby „fenomen My” nie miał głębokich psychologicznych korzeni i nie miał natury ludzkiej. Osobowość jest z natury społeczna, to znaczy nie można stać się osobą bez przechodzenia przez socjalizację, bez stopienia indywidualnych cech psychologicznych w tyglu relacji społecznych.

Definicje stosowane w tym kontekście powinny zostać wyjaśnione. Pod pojęciem „my” rozumiemy przede wszystkim identyfikację grupową, czyli proces świadomej lub nieświadomej identyfikacji jednostki z grupą istotną psychologicznie, gdy grupa jest zbiorowym podmiotem zachowań społecznych. Przykłady podmiotu zbiorowego – często mówimy: „Takie państwo pokazało wolę…”, albo „Kolektyw takiej organizacji zdecydował…”. Ale nie ma czegoś takiego jak realny byt, taki jak kolektyw czy państwo. Mówimy o szczególnym przedmiocie, który powstaje nie jako suma arytmetyczna poszczególnych przedmiotów wchodzących w jego skład, ale wywodzi się ze zjawisk grupowych, przede wszystkim – związanych ze strukturą władzy. Jednak pojęcia „podmiot grupowy” i „podmiot władzy” nie są tożsame, drugie pojęcie jest nie tylko bardziej zindywidualizowane, w tym, w przeciwieństwie do pierwszego, grupa jest zwykle „przedmiotem władzy”.

Psychologia przedmiotu grupowego – temat ciekawy i wieloaspektowy, ale przedmiotem naszych badań nie jest psychologia grupowa, lecz psychologia społeczna jednostki, interesują nas przede wszystkim zjawiska świadomości indywidualnej związane z przynależnością do grupy. W dialektycznej relacji grupy i jednostki będziemy akcentować jednostkę, ale indywidualność człowieka będzie rozpatrywana głównie przez pryzmat jego uspołecznienia. W tym kontekście „zjawisko My” można interpretować nie tylko jako symboliczną rolę grupową, jaką jednostka odgrywa w grupie, ale jako stan osobowości, kiedy indywidualna samoświadomość jest wypierana, zastępowana przez różne formy świadomości grupowej, czyli pewna depersonalizacja.

Jednym z najważniejszych pojęć w tym kontekście jest pojęcie tożsamości grupowej, czyli tożsamości, która jest determinowana przynależnością jednostki do znaczących, dużych i małych grup. Możemy również mówić o tożsamości grupy, czyli samoidentyfikacji samej grupy jako podmiotu zbiorowego. Te pojęcia są ze sobą powiązane. Tak więc ze względu na tożsamość dużych grup (np. etnicznych) grupa czuje się urażeni, jeśli zostanie zaatakowana przez inne grupy. Dotyczy to wszystkich osób należących do tej grupy, które na przykład czują się urażone, nawet jeśli nie zostały osobiście skrytykowane przez grupę. Narcyzm grupy przejawia się w tendencji do postrzegania swojej grupy lepiej niż inni oraz w możliwości ukształtowania „obrazu wroga” w osobie innej grupy [zob. 5].

Urazy zbiorowe wyrządzone dużej grupie mają zdolność do tzw. transmisji transgeneracyjnej, czyli dziedziczenia przez nowe pokolenia traumatycznych przeżyć przeżytych przez poprzednie pokolenie. Jest to szczególnie prawdziwe, jeśli poprzednie pokolenie nie było w stanie płakać, kultywować lub w inny sposób psychologicznie przetwarzać, rytualizować traumy. Wtedy nowe pokolenie odczuwa traumę, doświadcza traumy przodków jak własnych, jakby nie było czasu na dziesiątki lub setki lat, próbując opłakiwać tę trudną spuściznę przodków lub pomścić potomków wrogów lub ciemiężców, których uważa się za wrogowie. To jest przyczyną tak strasznych zjawisk, jak terroryzm etniczny, waśnie krwi, ludobójstwo itp. (zob. prace R. Kukiera [5], V. Volkan [15]). Przenoszenie urazów między pokoleniami odbywa się w systemie rodzinnym, wzorce te badał AA Schutzenberger [10].

Procesy identyfikacji grupowej, zjawiska tożsamości grupowej odgrywają niezwykle ważną rolę nie tylko w życiu społecznym jednostki, ale także we wszystkich sferach funkcjonowania osobowości, zaostrzonych w momentach zwrotnych, momentach kryzysowych życia indywidualnego czy społecznego. Pokazały to ostatnie wydarzenia z jesieni-zimy 2004 roku, wybory prezydenta Ukrainy i „pomarańczowa rewolucja”. Zjawisko „My” było w tych wydarzeniach bardzo widoczne, bo nie mogłoby się to wydarzyć, gdyby nie znaczne zwiększenie spójności i wzmocnienie procesów identyfikacji grupowej. Znalazło to odzwierciedlenie w słowach hymnu „pomarańczowego”: „Razem jest nas wielu, nie możemy zwyciężyć… Nie jesteśmy bydłem, nie jesteśmy „kozami”, jesteśmy córkami i synami Ukrainy”.

Jednak wraz z pozytywnymi zmianami w psychologii społecznej (takimi jak podnoszenie świadomości obywatelskiej, godności, aktywizmu politycznego itp.) byliśmy świadkami gwałtownego wzrostu sprzeciwu wobec różnych ideologii politycznych, polaryzującego społeczeństwo i tworzącego „obrazy wroga” przeciwników politycznych. Ta polaryzacja opierała się nie tylko na odmiennych preferencjach politycznych, ale także na odmiennych tożsamościach grupowych, co znalazło odzwierciedlenie w różnicach cech społeczno-kulturowych, językowych i etnicznych. Tożsamość grupowa odegrała tak ważną rolę, że zwycięstwo jednej siły politycznej było postrzegane przez jej przeciwników jako zagrożenie dla tożsamości, co było jednym z powodów protestu na Placu Niepodległości, a zwłaszcza reakcji zwolenników innego obozu politycznego na wezwania do autonomia i separatyzm. Z punktu widzenia psychologii grupowej jest to całkiem logiczne i naturalne, bo gdy ludzie próbują zmienić swoją tożsamość na siłę (a tak odebrali zwycięstwo jednego kandydata przez zwolenników), ludzie zrobią wszystko, by go chronić od straty.

W tym kontekście należy wspomnieć o jednej wspaniałej praktycznej metodzie psychologicznej, która została wynaleziona specjalnie do pracy ze zjawiskiem „My” i dobrze się z nim sprawdza. Jest to metoda socjodramy, czyli psychodramatycznej pracy z tematami grupowymi, tożsamościami grupowymi, traumą zbiorową, obrazem wroga, konfliktami międzygrupowymi i konfrontacjami [zob. 4; trzynaście]. Autor niniejszego artykułu ma doświadczenie w pracy z problemem przezwyciężania międzygrupowych sprzeczności wywołanych rewolucyjnymi wydarzeniami jesieni-zimy 2004 roku [3]. Ważnym wydarzeniem dla ukraińskiej psychologii społecznej, które było w pewnym stopniu wynikiem „pomarańczowej” rewolucji, było przybycie na początku lata 2005 roku światowej sławy specjalisty od psychodramy i socjodramy Petera Felixa Kellermana (Izrael) [zob. 2]. W programie jego pobytu w Kijowie znalazły się: okrągły stół na temat „Transgeneracyjnego przenoszenia traumy”; szkolenie z socjodramami dla ukraińskich psychodramatyków, gdzie przeprowadzono socjodramatyczny spektakl na temat zbiorowych traum i sprzeczności ukraińskiej historii; seminarium na temat psychodramy, w którym w szczególności zaprezentowano sztukę o traumie psychologicznej w wyniku konfrontacji politycznej podczas pomarańczowej rewolucji.

Interesujące jest oczywiście pytanie o psychologiczne korzenie „zjawiska My”, jakie wzorce leżą u podstaw kształtowania się tożsamości grupowej i innych cech społecznych jednostki. Jednym z paradoksów człowieka jest to, że dla ukształtowania osobowości konieczne jest przejście przez procesy depersonalizacji, o których mówiliśmy powyżej. Filogenetyczny okres depersonalizacji, kiedy jednostka najpierw rozpuszcza się w grupie, a następnie staje się człowiekiem, powtarza się w ontogenezie jednostki. „Zjawisko My” to zjawisko cofania się do pewnych starożytnych stanów (wyzwolenie archetypowych idei). Archetypy Junga są ważnym przykładem grupy w człowieku. Archetyp to coś, co jest wspólne wszystkim ludziom – pamięć przodków człowieka. Tak więc – jedność z grupą, łączenie się z nią nie może nie nastąpić bez aktualizacji archetypowych podstaw ludzkiej psychologii.

Jeśli posłużymy się danymi z psychologii i antropologii historycznej, możemy stwierdzić, że identyfikacja grupowa była niezwykle ważna dla rozwoju gatunku homo sapiens. Istnieje wiele badań sugerujących, że zbiorowa egzystencja była o wiele ważniejsza dla dzikich przodków człowieka niż dla innych zwierząt. Rola stada dla ludzi prymitywnych przejawiała się w tym, że istniał długi historyczny etap ewolucji, nieobecny u zwierząt, kiedy nie było zróżnicowania w stosunkach seksualnych (tzw. małżeństwo grupowe), tj. każdy człowiek z prymitywnego plemienia należał do do każdej kobiety z tego plemienia. Dane te można znaleźć w pracach L. Morgana, cytowanych przez F. Engelsa [zob 11; 14]. Sytuacja ta wynika w szczególności z faktu, że człowiek prymitywny, znacznie gorszy od zwierząt stopniem ochrony przed zewnętrznymi wrogami, aby przetrwać, potrzebował maksymalnej spójności, która nie pozostawiała miejsca na indywidualną rywalizację samców o samicę. posiadanie.

Jeśli zrobimy małą dygresję do psychologii wieku, to analizując procesy socjalizacji jednostki, możemy również wskazać okresy wzmożonej „socjalizacji” dziecka, zbiegające się z takimi osobistymi kryzysami jak kryzys 3 lat i adolescencji. Pierwszy z nich charakteryzuje się zwiększoną potrzebą naśladownictwa, gdy dziecko kopiuje wiele wzorców zachowań dorosłych. Okres ten wkracza w fazę odgrywania ról, kiedy dziecko przeprowadza liczne próby różnych opcji zachowań społecznych.

„Pragnienie depersonalizacji” można zaobserwować na przykładzie dorastającej potrzeby spójności (za którą stoją silne procesy identyfikacji grupowej), niezwykłej chęci bycia w grupie, bycia równym z innymi. Co ciekawe, towarzyszy temu dość krytyczny stosunek do wielu norm społecznych, zwłaszcza utożsamianych ze „światem dorosłych”, powszechnym w tym wieku zjawiskiem jest młodzieńczy nonkonformizm, młodzieńczy gniew i liczne reakcje na emancypację. To rodzaj protestu „Dziecka” przeciwko „Ojcu” (jako role symboliczne), gdy nastolatek broniący własnej autonomii, próbujący obalić nad sobą władzę „rodzicielską”. Jednocześnie dochodzi do sytuacji, gdy nastolatek jest „niewolnikiem normy”, czyli stara się być jak wszyscy inni, jest to obowiązkowy etap rozwoju osobowości w okresie dojrzewania. Charakterystyczny w tym względzie jest młodzieżowy podział wszystkich ludzi na „swoich” i „nie naszych”, czyli tych, którzy należą do tej samej grupy co dorastający (mogą to być nie tylko małe grupy, ale także duże) i tych, którzy nie należą do. Któż nie pamięta z dzieciństwa magicznej mocy chłopca: „Nasz jest pobity!..”, zdolnego błyskawicznie obudzić uśpione siły pierwotnej jedności.

Problem identyfikacji grupowej uwydatnia szereg różnych przejawów, od prostej samoświadomości grupy po fanatyczne oddanie grupie, gdy interesy grupy przeważają nad osobistymi lub gdy wszyscy ludzie są podzieleni na „swoich” i „innych”, „naszych” i „nie nasze”, niekonstruktywne formy identyfikacji grupowej). Pod tym względem interesujące jest zjawisko waśni krwi, kiedy człowiek ginie tylko dlatego, że należy do jakiejś grupy (rasa, naród itp.), ponieważ inny członek tej grupy jest winny przestępstwa przeciwko innej grupie. Te wzorce leżą u podstaw takich negatywnych zjawisk społeczno-psychologicznych, jak szowinizm, rasizm, nazizm itp., które wiążą się z tak straszną zbrodnią społeczno-polityczną, jaką jest ludobójstwo. Za nimi, poza innymi deformacjami społecznymi, zawsze kryje się niedojrzałość socjopsychologiczna na poziomie społecznym, podobnie jak młodzież (która często charakteryzuje się zniekształceniami identyfikacji grupowej) charakteryzuje się niedojrzałością socjopsychologiczną na poziomie osobistym.

Przynależność do grupy często wymaga cech zewnętrznych, które są wspólne dla grupy i odróżniają jej członków od innej grupy. Przykładem są ubrania kibiców piłki nożnej. Ważnym składnikiem tożsamości grupowej jest język, który jest nie tylko atrybutem przynależności do grupy, ale także formą świadomości grupowej, odzwierciedleniem wartości grupowych i tak dalej. Jest to przede wszystkim język porozumiewania się grupy etnicznej (język narodowy), jest to język zawodowy jako składnik tożsamości zawodowej. Dorastający żargon i kryminalny slang są również formami autonomii językowej, pragnieniem posiadania „własnego języka, aby odróżnić” swoje „i” innych”. Oprócz języka ludzie różnią się między sobą indywidualnymi sposobami percepcji, myślenia i zachowania, co uogólnia pojęcie mentalności. Zbiorową, nieodłączną cechą mentalności jej członków, jest mentalność, która jest jedną z grupowych cech psychologii człowieka.

Zjawisko „My” daje niezwykłe poczucie władzy, zwłaszcza gdy „My” jest wielu („Razem jest nas wielu, nie możemy zwyciężyć”) a zwłaszcza, gdy „My” jesteśmy uzbrojeni. Nawet możliwość własnej śmierci przestaje być myląca (pamiętaj o „W bitwie jest odurzenie…”). Bohater filmu „17 momentów wiosny”, niemiecki oficer, mówi w pociągu Stirlitz: „Strasznie jest umrzeć w samotności. A kiedy jesteście w grupie, to drobiazg, można nawet żartować”. Poczucie samoobrony w sytuacji utożsamienia się z „My” jest jedną z przyczyn zjawiska „ucieczki od wolności” E. Fromma, kiedy człowiek dobrowolnie wyrzeka się wolności indywidualnej na rzecz stabilności nadanej jej przez grupę [9]. Istnieją zatem istotne potrzeby grupowe, być może instynkty grupowe, które na odpowiednich filogenetycznych i ontogenetycznych etapach rozwoju człowieka odgrywają niezwykle ważną rolę w kształtowaniu cech społeczno-rolowych jednostki i są jednym ze źródeł jej socjalizacji.

Bez identyfikacji grupowej socjalizacja jednostki jest niemożliwa. Należy jednak rozumieć, że dla kształtowania się człowieka bardzo ważne są procesy przeciwstawne do socjalizacji, procesy indywidualizacji. Socjalizacja, której ważną cechą jest kształtowanie cech społeczno-rolnych jednostki, jest bardzo ważnym, ale tylko etapem rozwoju człowieka. Musi zostać zastąpiony procesami o przeciwnej orientacji, których istotą jest powrót do indywidualnych cech, ale nie na poziomie indywidualnym, ale na poziomie indywidualnym. Interpretacja osobowości tylko jako jednostki społecznej nie może wyjaśnić wszystkich zjawisk i przejawów osobowości, takich jak aktywność podmiotowa, aktywność ponadsytuacyjna, inicjatywa twórcza, wyższe przejawy talentu i geniuszu człowieka i innych.

Tak więc w rozwoju człowieka obserwujemy prawo Hegla „negację negacji”, triadę Hegla. Odpowiada to modelowi rozwoju człowieka w teorii BG Ananiewa, zgodnie z którym przechodzi on według poziomu „jednostka – osobowość – indywidualność”, stając się na ostatnim etapie podmiotem działania. Niektóre interpretacje osobowości (np. koncepcja osobowości zaktualizowanej według A. Maslowa) są bliższe pojmowaniu indywidualności Ananiewa niż koncepcja osobowości w psychologii marksistowskiej.

Możemy rozważyć dwa etapy rozwoju osobowości (dwa „zarzuty” według Hegla), które odpowiadają procesom i mechanizmom rozwoju, a także głównym formom działania.

Jednak nawet wznosząc się na wyższe poziomy rozwoju jednostki, człowiek nie przestaje być istotą społeczną, więc „zjawisko My” zawsze pozostaje ważnym składnikiem jego psychologii. Grupowe zjawiska osobowości można doskonale opisać z punktu widzenia teorii ról socjologicznych [zob np. 7; 12]. Tak, możemy mówić o relacji między rolą a grupą (w ilu grupach dana osoba uczestniczy, tyle ról społecznych ma w swoim repertuarze). Rola to sposób na włączenie się do grupy. Role grupowe to te role, które niekoniecznie zawierają kolor indywidualności, ale są z konieczności zdeterminowane przynależnością do grupy, tj. są pozycjami o strukturze społecznej. W każdej grupie jest jedna główna rola. Jeśli w jednej grupie osoba ma role poboczne, to są one najczęściej związane z mikrogrupami, grupami, podgrupami itp. Z punktu widzenia teorii ról nie ma roli bez grupy, tak jak nie ma króla bez listu sądowego, aktora bez widzów. Grupa może być urojona (wtedy rola może być wewnętrzna, urojona), ale należy przynajmniej pamiętać o grupie.

Teorie ról socjologicznych opisują nie tylko strukturę ról grup i społeczeństwa jako całości, ale także rozwój jednostki. Tak więc teoria J. Meada rozważa pojęcie takiego osobistego zjawiska, jakim jest „ja”, którego istotą jest odwrócenie doświadczenia jednostki do siebie, refleksyjność, umiejętność postrzegania siebie jako przedmiotu. Jednak według naszych danych, rola charakteru jednostki jest znacznie bardziej złożona, co daje powód do mówienia o teorii ról osobowości. Istnieją role osobiste, które nie są zdeterminowane wyłącznie pozycjami ról społecznych, ale są bardzo ściśle związane z jednostką, różnią się od cech osobowości tym, że mogą, w przeciwieństwie do tych ostatnich, zostać usunięte, osoba może przestać je odgrywać, chociaż czasami (np. jeśli chodzi o role życiowe, które w ogóle nie wywodzą się z pozycji społecznych, ale reprezentują osobistą autoprezentację) jest to bardzo trudne do wykonania.

Role życiowe mogą być różne, osoba może być różna w różnych sytuacjach życiowych, mając bogaty repertuar ról, i odwrotnie, może zawsze pozostać taka sama, odgrywając podobne role w różnych grupach, przenosząc je z sytuacji na sytuację. W tym przypadku mówimy o dominującej roli, która może wiązać się z pewnym scenariuszem życiowym, co ogranicza swobodę wyboru zachowania ról i ogranicza osobistą samorealizację. Przewaga ról grupowych nad osobistymi („zjawisko My”) oraz rola dominująca (przy niedostatecznym zróżnicowaniu ról osobistych) można uznać za dwie formy zubożenia jednostki. Możemy mówić o takim pojęciu jak „rola człowiek”, czyli osoba, w której socjalność dominuje nad indywidualnością. Z punktu widzenia problemu rozwoju osobowości i indywidualności „osoba rola” to osoba bez indywidualności. Człowiek z tłumu jest zatem jednostką bez indywidualności, która utraciła cechy osobowości, ponieważ tłum depersonalizuje osobę.

Z perspektywy wspomnianego nowego koloru narasta problem osobistej odpowiedzialności. „Zjawisko my” można postrzegać jako zrzeczenie się odpowiedzialności indywidualnej, ponieważ „osoba pełniąca rolę” zawsze pozostanie trybikiem machiny społecznej, będzie postępować zgodnie z instrukcjami i nakazami społeczeństwa (rządu), a także dążyć do spełnienia jawnych lub ukrytych oczekiwania społeczne. Potrafi nawet popełnić przestępstwo, tłumacząc, że to tylko praca lub obowiązek społeczny (jasny przykład – faszystowscy żołnierze). Odpowiedzialność zbiorowa (która kryje w sobie indywidualną nieodpowiedzialność) to także jeden z aspektów „fenomenu My”. Kształtowanie się świadomości grupowej (klasowej, narodowej, religijnej) ma wiele pozytywnych aspektów, ale jeśli odbywa się to w oderwaniu od kształtowania indywidualnej samoświadomości – oznacza to, że kładziemy nacisk na kształtowanie osobowości poprzez rezygnację z rozwoju indywidualności. Na podobne zniekształcenia cierpiała pedagogika radziecka, która mimo wielu pozytywnych aspektów nadal koncentrowała się na kształtowaniu osobowości (jej celem była właściwie „rola człowieka”), a zadanie rozwijania indywidualności (ludzkiej samorealizacji) w tej pedagogice właściwie nie było. ustawić.

Co może się stać, jeśli dominujące kształtowanie świadomości grupowej odbywa się w warunkach, gdy człowiek rozwinął psychologię niewolnika, widać na przykładzie państw totalitarnych. Do totalitarnej struktury społecznej wystarczy, że ludzie będą jednostkami (trybami machiny społecznej), ale ta struktura nie potrzebuje jednostek, które bezlitośnie zniszczyła (pamiętajmy o represjach „wrogów ludu”, wśród których było wielu jasne osobowości w latach 30. XX wieku). Przejawem psychologii totalitarnej jest przewaga wartości grupowych nad indywidualnymi, a jej konsekwencją jest wiele problemów społecznych, o których mówiliśmy wcześniej. Wszystkie te wzorce od dawna są śledzone przez zachodnich psychologów społecznych i politycznych oraz socjologów. Jednak niektórzy współcześni zwolennicy komunizmu, nacjonalizmu, fundamentalizmu religijnego i innych ideologii o totalitarnym zabarwieniu nie chcą brać tych wniosków pod uwagę.

Z tego wszystkiego możemy wywnioskować, że „zjawisko My” jest ważną socjopsychologiczną i osobową cechą psychologii człowieka. Jest to obowiązkowy etap formowania się osobowości, bez którego człowiek nie może stać się osobą, istotą społeczną, podmiotem życia, nie może przyswoić wartości i norm społecznych. Świadomość „grupowa” nieustannie żyje w każdym z nas. Jednak fenomen wróżki z jednej strony stanowi psychologiczne podłoże wielu problemów społeczno-psychologicznych i społeczno-politycznych (totalitaryzm, konflikty międzygrupowe, terroryzm, ludobójstwo itp.), z drugiej – może ograniczać rozwój osobowości człowieka, które w swojej najwyższej formie musi iść w „inną” drogę, w kierunku rozwoju indywidualnych cech, ale na najwyższym poziomie w stosunku do indywidualnych cech.

literatura

1. Bekhterev VM Refleksologia zbiorowa. – s.: Kolos, 1921. – 432 s.

2. Goy TV, Gornostay PP, Kistaeva EV Society i zbiorowa trauma: seminarium Petera Kellermana // Psychodrama i nowoczesna psychoterapia. – 2005r. – № 2-3. – str. 141-145.

3. Gronostaj PP Socjodrama na Majdanie: Cztery kolory ukraińskiej polityki // Psychodrama i nowoczesna psychoterapia. – 2004. – № 4. – P. 43-49.

4. Kellerman PF Sociodrama // Psychodrama i nowoczesna psychoterapia. – 2004. – № 4. – P. 7-21.

5. Kukier R. Psychodrama ludzkości. Czy to naprawdę utopia? // Psychodrama i nowoczesna psychoterapia. – 2004. – № 4. – P. 29-42.

6. Lebon G. Psychologia ludu i mas: Per. z francuskim – SPb.: Izd. F. Pavlenkova, 1896. – 329 str.

7. Miodowy JG Duch, ja i społeczeństwo. Z punktu widzenia behawiorysty społecznego: Per. z angielskiego – Kijów: Ukraińskie Centrum Kultury Duchowej, 2000. – 374 s.

8. Freud Z. Psychologia masy i analiza ludzkiego „ja” // „ja” i „to”: dzieła z różnych lat. – Tbilisi: Merani, 1991. – Książka. 1. – str. 71-138.

9. Odm E. Ucieczka od wolności: Per. z angielskim – M .: Postęp, 1989. – 272 s.

10. Zespół przodka Schutzenbergera AA. Więzy międzypokoleniowe, tajemnice rodzinne, syndrom rocznicowy, przenoszenie urazów i praktyczne wykorzystanie genosocjogramu. – M .: Wydawnictwo Instytutu Psychoterapii, 2001. – 240 s.

11. Engels F. Pochodzenie rodziny, własność prywatna i państwo // Marks K., Engels F. Eseje. – t. 21. – s. 23-178.

12. Miodowy GH O psychologii społecznej. – Chicago-Londyn, 1965. – 358 s.

13. Moreno JL Kto przeżyje? Nowe podejście do problemu wzajemnych relacji międzyludzkich. – ks. wyd. – Beacon (NY): Beacon House, 1953.

14. Morgan LH Ancient Society, czyli badania nad liniami ludzkiego postępu od dzikości przez barbarzyństwo do cywilizacji. – Londyn, 1877.

15. Volkan V. Bloodlines: od etnicznej dumy do etnicznego terroryzmu. – Nowy Jork: Farrar, Straus i Giroux, 1997.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.