Relacje z Rosją mają dla Ukrainy znaczenie strategiczne iw dużej mierze determinują jej politykę zagraniczną, a niekiedy i wewnętrzną.

Historia stosunków ukraińsko-rosyjskich jest dość stara i kontrowersyjna. Od powstania Rusi Kijowskiej w sąsiedztwie mieszkały narody ukraiński i rosyjski, współpracując gospodarczo i kulturowo, rywalizując, a czasem nie znajdując wspólnego języka.

Dziś Ukraina jest strategicznym partnerem Rosji w WNP i na arenie międzynarodowej. Narody naszych krajów charakteryzują się tradycyjnie przyjaznymi, ciepłymi, niemal rodzinnymi stosunkami. To bardzo podatny grunt, na którym dzięki wysiłkom kierownictwa naszych krajów, zwykłych Rosjan i Ukraińców, budujemy nowy system stosunków międzypaństwowych. Opiera się na zasadach równości, dobrego sąsiedztwa, wzajemnie korzystnej współpracy. W końcu wszystko to jest częścią strategicznego partnerstwa dla prawie 200 milionów ludzi żyjących na rozległym obszarze, od Karpat po Pacyfik.

Najbardziej rozpowszechnione poglądy na Ukrainę w kręgach nacjonalistów wielkoruskich, polskich i ukraińskich to część „Rosji zjednoczonej („trójjednej”) i niepodzielnej, jako „wschodnie obrzeża” „Polski od morza do morza” lub jako całkowicie niezależnym państwem i samowystarczalnymi ludźmi, który nie jest bezpośrednio zaangażowany w Rosję i Polskę, ale jest przez nie nieustannie gwałcony – nie jest to powód powściągliwego powodu historyka do jałowych politycznych i etnocentrycznych wyczerpujących sporów, ale wzajemne narzucanie się, a nawet konflikt „idealnych ojczyzn”.

Dwa główne podejścia do rozumienia etniczności we współczesnej nauce są pierwotne (obiektywistyczne), które postrzegają etniczność jako społeczność, która zawsze istniała w przeszłości i istnieje teraz, ma wspólnych przodków i jedną rasowo-biologiczną „rasę” pierwotności. Lwa Gumilowa) i modernistycznego, który etnos rozumie subiektywnie – jako przede wszystkim wyimaginowaną wspólnotę, stworzoną na bazie tożsamości każdego członka narodowej elity wykreowanej przez kulturową elitę narodowy mit.

Wiadomo, że historia jest pełna narodów, które „nie wydarzyły się”. Obiektywne cechy etnograficzne grupy etnicznej, język, kultura, a nawet etnospecyficzne stereotypy zachowań są jedynie przesłanką do powstania narodu, a co za tym idzie, nic z tego nie może wyniknąć. Na przykład w historii Rosji istniały i nadal istnieją obiektywne etnologiczne przesłanki powstania co najmniej trzech narodów: Północnych Wielkorusów, Południowych Wielkorusów i Syberyjczyków.

Do takiego rozłamu jednak nie doszło. A Ukraińcy, etnograficznie najbliżsi południowym Wielkorusom, zrealizowali się jako naród niezależny. Samo istnienie jakiegokolwiek narodu jako odrębnej społeczności jest z reguły wynikiem całego łańcucha nieumotywowanych zbiegów okoliczności.

W tym czasie istniały dwa diametralnie przeciwstawne rozumienia ukraińskiej zasady etnokulturowej: „Mała Rosja” jako lokalna forma „wszechrosyjskiej” tożsamości oraz „Ukraińskość” jako nacjonalistyczna interpretacja ukraińskiego fenomenu etnokulturowego jako samowystarczalnego i niezależnego. Wielkiej Rosji, Białorusi i Polski. Historię stosunków rosyjsko-ukraińskich XIX wieku można opowiedzieć w dwóch wersjach.

W pierwszym przypadku naród, niczym trawa przedzierająca się przez asfalt, nieuchronnie pokonuje wszelkie przeszkody stworzone przez imperium. Drugi przypadek dotyczy tego, jak za sprawą niezwykle niefortunnego zbiegu okoliczności intrygi polskie, austriackie czy niemieckie, wykorzystując nieliczną i obcą interesom ludu grupę ukraińskich nacjonalistów, rozbiły jedno ciało „ogólnorosyjskiego” narodu.

Zdaniem Millera, pryzmat rywalizacji między projektami narodów – „Wielkiej Rosji” i Ukrainy – jest najbardziej adekwatny do opisu polityki wewnętrznej Imperium Rosyjskiego w XIX wieku dla zrozumienia logiki wydarzeń historycznych i zachowania ich Uczestnicy.

Teraz jest już jasne, kim byliby Ukraińcy, gdyby zwyciężyła „ogólnorosyjska” tożsamość – opracowani według tego modelu Kozacy kubańscy czarnomorscy. Jako bezpośredni potomkowie Kozaków mają mniej lub bardziej zachowaną ukraińską tradycyjną kulturę obrzędową i materialną, stereotypy zachowań, kuchnię narodową, folklor, a po części nawet język – ale jednocześnie są najbardziej konsekwentnymi zwolennikami rosyjskiej idei (zarówno kulturowym, jak i ideologicznym i politycznym)), tożsamość wielkorosyjska, n państwowość.

To nie przypadek, że nawet współczesna etnologia nazywa jedną z wielkoruskich grup subetnicznych „ukraińskim”. Oznacza to, że w XIX wieku była to właściwie walka między statusem Ukraińców jako grupy etnicznej lub Małorusów jako grupy podetnicznej „wielkoruskiego” narodu.

Wśród przyczyn, które utrudniały pełną realizację takiego „ogólnorosyjskiego” procesu asymilacji wobec Ukraińców w XIX wieku, była niekompetentna polityka Sankt Petersburga, bezpośrednia niekompetencja urzędników w kwestiach międzyetnicznych, pojawienie się super charyzmatycznego Tarasa Szewczenki oraz brak radykalizmu.

Stąd radykalny wniosek Oleksija Millera, że historia walki między „ogólnorosyjskimi” i ukraińskimi projektami narodotwórczymi jest nie tyle sukcesem ukraińskiego ruchu narodowego, ile łańcuchem niepowodzeń rosyjskich wysiłków asymilacyjnych i jego konsekwencjami).

W rzeczywistości władze wybrały brytyjski, a nie francuski model „indygenizacji”: ten pierwszy zapewnił narodom „niecentralnym” zestaw pewnych gwarancji kulturowych – aż do edukacji w szkole podstawowej w ich ojczystym języku, podczas gdy ten drugi zapewnił całkowity zakaz języków i kultur regionalnych.

Historycy ukraińscy, a częściej publicyści i dziennikarze piszący o działaniach rusyfikacyjnych na Ukrainie w XIX wieku, często odwołują się do „tradycji demokratycznych” tolerancji etnicznej w „wykształconej Europie” (choć zwykle mają na myśli politykę „austrosłowiańskiego”). Sytuacja w Imperium Rosyjskim, Wielkiej Brytanii i Francji jest dokładnie odwrotna, gdyż przedmiotem polityki narodowej były tu mniej lub bardziej spokrewnione etnicznie i cywilizacyjne grupy etniczne, natomiast w Austro-Węgrzech dość zróżnicowani Słowianie, Węgrzy i Austriacy) .

Aleksiej Miller, idąc w ślady niemieckiego historyka Andreasa Kappelera, przekonuje, że antyukraińska polityka Sankt Petersburga, mimo całej swojej nieetycznej i kontrproduktywnej natury, jest nieporównywalna z polityką Londynu wobec Irlandczyków i Szkotów, Paryża wobec niefrankofonów. mieszkańcy Francji (według oficjalnych statystyk w 1863 r. jedna czwarta ludności kontynentu nie znała języka francuskiego!).

Ogólny wektor budowy oficjalnego „zjednoczonego narodu rosyjskiego” przez Sankt Petersburg w stosunku do Ukraińców zbliżył się do modelu „angielskiego”, podczas gdy okólnik Wałujew z 1863 r. i dekret Emsa Aleksandra II z 1876 r. był okrutny i bezsensowny ( pod względem zadania), odtworzył „francuski” model indygenizacji”.

Historycy ukraińscy nieustannie posługują się w kontrowersji argumentem o brutalności represji władz oficjalnych wobec członków Bractwa Cyryla i Metodego oraz członków ruchu ukrainofilskiego po wydaniu okólnika Wałujewa z 1863 roku. Wbrew obiegowym stereotypom władze nie były jednomyślne w przeprowadzaniu antyukraińskich represji.

Na przykład przez długi czas ani Święty Synod, ani III Wydział, ani Ministerstwo Oświaty Publicznej nie miały pojęcia o możliwości przyjęcia ukraińskich podręczników do szkoły podstawowej.

Wysoki rangą adiutant cesarza, pułkownik Baron Korf, zaproponował „kreatywne” podejście do rusyfikacji Ukraińców: nie zakazywać książek ukraińskich, ale zapełnić „małoruskie prowincje” znacznie tańszymi książkami w języku ogólnorosyjskim x lat), nie zakazanie ruchu ukrainofilskiego, ale zwiększenie migracji siły roboczej na ziemie ukraińskie z centrum Rosji.

Książka Roberta Jewzerowa – o „aktualnej historii” – o rosyjsko-ukraińskich stosunkach politycznych i gospodarczych na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Opracowanie opiera się na uważnym monitorowaniu prasy rosyjskiej i ukraińskiej (nieprzypadkowo autor we wstępie oddaje hołd dwóm moskiewskim bibliotekom – Ukraińskiej i Państwowej Publicznej Historycznej) – najwięcej odniesień do „Niezawisimaya Gazety”, „Zwierciadła Tydzień, „Dzień”, „Dzień”, „Polityka”, „Myśl polityczna”, „Polityka i czas”.

Prace ukończono późnym latem zeszłego roku, więc w kontekście wydarzeń politycznych ostatnich miesięcy przypomina bardziej studium historyczne niż analizę obecnego procesu politycznego: Ukraina na początku 2001 r. ze starą Ukrainą, nawet w okresie prezydenckim w 1999 r. wyborów, ma coraz mniej wspólnego.

Robert Evzerov poświęcił wiele uwagi ekonomicznym aspektom stosunków dwustronnych – to najciekawsza część opracowania. Dla Ukrainy kwestia „gazu” (wraz z „ropą” i „elektrycznością”) jest nadal egzystencjalna: kwestia życia i śmierci. Co więcej, nie jest tajemnicą, że wszyscy lub prawie wszyscy bogaci na Ukrainie zbili fortunę manipulując rosyjskim gazem itp.

Historia dostaw energii na Ukrainę i ich tranzytu przez terytorium Ukrainy na Zachód to fascynująca opowieść kryminalna. Autor w większości zamienia go w klasyczny dramat z obowiązującą moralnością i potępieniem występku – mówią, że źle jest kraść cudzemu gaz. Ciekawsze byłoby jednak opisanie relacji energetycznych nie na podstawie wyznań i autodetekcji czołowych liderów (aż do prezydenta Kuczmy), ale na podstawie analizy schematów finansowych funkcjonujących na czarnym rynku energii.

Autor rzeczywiście dochodzi do wniosku, który został szczegółowo uzasadniony w najnowszej książce Andrieja Parszewa „Dlaczego Rosja nie jest Ameryką?” (Moskwa: Krymsky Most, 2000), o niekonkurencyjności na światowym rynku wielu branż oraz gospodarek Rosji i Ukrainy ze względu na wysokie (w porównaniu z zachodnioeuropejskimi, amerykańskimi i azjatyckimi) koszty produkcji wynikające z realiów geoklimatycznych, a co za tym idzie do ich niższej rentowności.

Książka „Ukraina: z Rosją razem czy osobno?” mogą być przydatne jako godne wprowadzenie do tematu stosunków rosyjsko-ukraińskich, jako pożyteczna lektura dla wszystkich, którym zależy na losach zarówno Rosji, jak i Ukrainy. Evzerov oczywiście nie jest „zagranicznym historykiem”, więc odpowiedź na pytanie „razem czy osobno?” dla niego jest to dość oczywiste.

W pracy nie ma wielu oryginalnych wniosków i oryginalnych podejść. Jednak w rzeczywistości autor nie stawia sobie takiego celu. Jej głównym zadaniem jest wyjaśnienie niezbyt zaangażowanemu, ale dociekliwi czytelnikowi prawdziwych przesłanek i motywacji relacji między dwoma państwami.

Niestety relacje te są trudne i mocno upolitycznione zarówno na poziomie oficjalnym, jak i na poziomie powszechnej świadomości – nawet podczas niedawnej prezentacji książki w Centrum Kultury Ukrainy w Moskwie doszło do bójki między czytelnikami, którzy odmiennie odpowiadają autorowi. pytanie w tytule. Oto taki „konflikt interpretacji”…

Mimo wszystkich niedawnych kłopotów ukraińsko-rosyjskich w sektorze gazowym i wokół latarni morskich, należy zauważyć, że stosunki ukraińsko-rosyjskie są bardziej pozytywne. Wszystkie pozytywne tendencje, a także ogólny stan rzeczy w stosunkach rosyjsko-ukraińskich należy oczywiście rozpatrywać w świetle głównego zadania – dalszego zbliżenia i bliższej komunikacji między naszymi narodami. W związku z tym szczególne znaczenie ma współpraca dwustronna w różnych dziedzinach.

W Roku Rosji odbyło się wiele ciekawych, jasnych, niezapomnianych wydarzeń, które, mam nadzieję, pozwoliły Ukraińcom po raz kolejny cieszyć się rosyjską kulturą, przedsiębiorcom zapoznać się z możliwościami inwestycyjnymi obu krajów, nakreślić nowe ciekawe projekty biznesowe. Szczególnie ważne jest to, że ten zakrojony na szeroką skalę projekt był wspierany w terenie, przez regiony ukraińskie i rosyjskie, a także przez organizacje publiczne, zwykłych ludzi i, co najważniejsze, młodych ludzi.

Obecnie trwają prace nad uzgodnieniem projektu międzyrządowego programu współpracy w zakresie regulacji procesów migracyjnych na lata 2006-2007.

Cieszy fakt, że rozwinęła się współpraca między Rosją a Ukrainą w dziedzinie turystyki, na której również koncentruje się nasza Podkomisja. W 2002 r. liczba obywateli Rosji, którzy odwiedzili Ukrainę w celach turystycznych, wzrosła sześciokrotnie w porównaniu z 2001 r. do prawie 500 tys.

Tym samym pogłębia się rosyjsko-ukraińska współpraca humanitarna.

W Rosji coraz większą wagę przywiązuje się do rozwoju języka ukraińskiego i kultury ukraińskiej. W naszym kraju istnieje ponad 90 ukraińskich stowarzyszeń publiczno-kulturalnych, 12 szkół średnich z ukraińskim językiem nauczania, 9 z nich w Baszkirii. Pozostałe trzy szkoły znajdują się w Biełgorodzie, Nowym Urengoju i Niżniewartowsku.

Istnieje cała sieć szkółek niedzielnych z nauką języka ukraińskiego. W Liceum Językowym nr 1555 przy Moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Językowym otwarto klasę z językiem ukraińskim jako językiem wykładowym. W Wyższej Szkole Pedagogicznej w Ufa istnieje ukraiński oddział. Istnieje możliwość nauki języka ukraińskiego w filii Moskiewskiego Państwowego Otwartego Uniwersytetu Pedagogicznego. MO Szołochow w Ufie.

Specjalność „Język i literatura ukraińska” została wprowadzona w Nowosybirskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym na Wydziale Filologicznym. W Tomskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym na Wydziale Filologicznym otwarto filię ukraińską. Tiumeński Uniwersytet Państwowy kształci studentów na kierunku język i literatura ukraińska (studenci mają możliwość odbycia praktyk na wydziałach filologicznych Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki).

Fakultatywne studia języka i literatury ukraińskiej zostały wprowadzone na uniwersytetach pedagogicznych w Wołgogradzie i Woroneżu. Moskiewski Otwarty Uniwersytet Pedagogiczny ma ukraiński instytut, który kształci specjalistów w zakresie języka i literatury ukraińskiej. W 2003 roku na Uniwersytecie Państwowym w Biełgorodzie otwarto pierwszy w Federacji Rosyjskiej wydział ukraińskości.

Teraz moskiewski rząd znalazł możliwość umieszczenia biblioteki literatury ukraińskiej w nowym budynku w centrum stolicy przy ul. .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.