W latach 20. XX wieku. Socjologowie amerykańscy doszli do wniosku, że rola rodziny w życiu społeczeństwa opierała się przede wszystkim na ograniczaniu dzietności i zwiększaniu przestępczości. Wydawało się, że rodzina przestała właściwie pełnić swoje funkcje, zwłaszcza rozrodcze i wychowawcze

W latach 60., podczas tzw. „rewolucji seksualnej”, kiedy liczba rozwodów znacząco wzrosła, mówiono nawet o agonii rodziny jako instytucji społecznej. Wszystko to dało podstawy do wniosków o dezorganizacji rodziny. Nieco później podobne zjawiska zaobserwowano w naszym społeczeństwie. Aby znaleźć przyczyny tej dezorganizacji, dowiedzieć się, w jaki sposób rodzina jako podmiot społeczny wyczerpał swój potencjał, należy wziąć pod uwagę obiektywne i subiektywne czynniki, które powodują kryzys współczesnej rodziny.

Podstawowym znaczeniem rodziny jest od dawna jej funkcja pośrednicząca, łącząca jednostkę ze strukturą społeczną społeczeństwa. Trwało to do XX wieku. Jednak stopniowe rozdzielanie, różnicowanie i specjalizacja instytucji społecznych zapoczątkowały proces osłabiania pośredniczącej roli rodziny, zawężania zakresu i funkcji. Wynikało to z częściowego współudziału w realizacji funkcji rodzinnych, przejmowania ich przez inne instytucje społeczne, przenoszenia ważnych czynności poza rodzinę, która tradycyjnie do niej należała. Tym samym rodzina przestała być ośrodkiem produkcji, członkowie rodziny często jadają poza domem, coraz częściej korzystają z usług itp., spora odpowiedzialność za wychowanie dzieci przejęła szkoła.

Na dezorganizację rodziny w istotny sposób wpłynęła przemysłowa produkcja maszyn, eliminując produkcję rodzinną i angażując członków rodziny w sferę pracy najemnej. To zakończyło zniszczenie mediacyjnej roli rodziny.

W warunkach przemysłowego sposobu produkcji dobrobyt człowieka zaczął zależeć nie od rodziny, ale od indywidualnych osiągnięć jednostki w innych instytucjach społecznych. W dotychczasowych warunkach człowiekowi trudniej było żyć poza rodziną. Dotyczyło to nie tylko materiału, ale także innych sfer życia, takich jak seksualność. W okresie przedindustrialnym ludzie mieszkali głównie w stosunkowo niewielkich osadach, gdzie seks pozamałżeński był łatwo wykrywany i potępiany.

Równoległy proces poprawy sanitarno-higienicznych warunków życia oraz rozwój opieki zdrowotnej znacznie zmniejszył śmiertelność, radykalnie przekształcił strukturę chorób powodujących śmierć. Od tego czasu potrzeba konsekwentnie wysokiego wskaźnika urodzeń i wielu dzieci, które zrekompensowałyby wysoką śmiertelność, stała się mniej istotna dla samozachowawczy ludzi. Złagodniały postawy wobec spraw przedmałżeńskich i pozamałżeńskich, postępowania rozwodowego i tak dalej. W indywidualnych wyobrażeniach o rodzinie zaczyna dominować koncentracja na partnerstwie seksualnym, koleżeństwach, domowej współpracy współistnienia. Chęć zostania matką (ojcem) zeszła na dalszy plan, narodziny jednego dziecka były hołdem złożonym małżeństwu, konformizmowi domowemu, bo żyć „jak wszyscy” oznaczało narodziny dziecka. Jednocześnie rozwijają się orientacje pozarodzinne, poszerzają się możliwości minimalizowania liczby dzieci w rodzinie aż do bezdzietności.

Spadek liczby dzieci w rodzinie wynika nie tyle z trudności finansowych, ile z konfliktu wartości w społeczeństwie, rywalizacji o priorytety, gdzie dewaluuje się wartość rodziny i dzieci, i zupełnie innych interesów dzielących rodzinę , zniszcz rodzinę. „I zwiększ„ wartość ”pozarodziny„ I ”. Osłabienie poczucia obowiązku rodzinnego u wszystkich członków rodziny – rodziców wobec dzieci, młodszych wobec starszych, małżonków wobec siebie. Wszystko to pojawia się w centrum dezorganizacji rodziny i towarzyszy jej izolacja każdego z jej członków. Zanikają formy życia rodzinnego i jego sposób, zastępowany przez formy współistnienia wspólnoty.

Rodzina postrzegana jest jako koncentracja wielu rzeczy, które wymagają wysiłku, czasu, nerwów. Coraz częściej prowadzi to do jej rozpadu lub powstania rodziny niepełnej z jednym rodzicem, gdyż w tych przypadkach minimalizowany jest koszt energii życiowej jednostek. Niepełna rodzina z 1-2 dziećmi, ale przy ciągłej nieobecności ojca, matki, dzieci w domu ze względu na pobyt rodziców w pracy oraz dzieci w placówkach dziecięcych stają się formami wolności osobistej. Posiadanie trojga lub więcej dzieci w rodzinie powoduje wyobcowanie z samego siebie.

Koncentracja indywidualnych systemów wartości na pozarodzinnych sferach działalności coraz częściej wiąże się z przeszkodą w osobistym sukcesie. W społeczeństwie sowieckim procesy te przebiegały w bardzo niekorzystnych dla rodziny warunkach: nadzwyczajna „socjalistyczna industrializacja”, „kolektywizacja” rolnictwa, likwidacja własności prywatnej i różnych drobnych gospodarstw rolnych, urbanizacja stworzyła lub zaostrzyła kryzys w rodzinie.

Jednak powtarzające się przewidywania o zaniku rodziny jako instytucji społecznej nie potwierdziły się, nadal istnieje i będzie istnieć, bo nie ma dla niej alternatywy jako uniwersalnej formy osobistych potrzeb i rozwiązań różnych problemów społecznych. Dlatego społeczeństwo powinno troszczyć się o ochronę i rozwój rodziny.

Współczesna nauka socjologiczna udowadnia, że poważnym czynnikiem zachowania i wzmocnienia rodziny może być powrót do niej utraconych funkcji, zwłaszcza produkcji. W tym przypadku odrodzenie funkcji produkcyjnej rodziny może nastąpić na jakościowo innym niż dotychczas podłożu materialnym i technicznym. Amerykańscy socjologowie uważają, że powszechne stosowanie mikrokomputerów może zamienić każdy dom w rodzaj centrum informacyjnego, wyposażonego w wyświetlacze, automatyczną komunikację i inny sprzęt, który pozwoli wykonywać w domu różnego rodzaju prace – od rachunków i wpływów podatkowych po zdrowie informacja „każdy członek rodziny.

Szacuje się, że w domu można wykonywać prawie 15 000 różnego rodzaju prac. Rodzina jako ośrodek produkcji w coraz większym stopniu korzysta z kapitału prywatnego. Na przykład kierownictwo jednego z największych amerykańskich banków, City Bank, aktywnie zatwierdza małżeństwa między pracownikami banku, wierząc, że pary pracują wydajniej. Przedsiębiorcy często instalują w domu dla swoich pracowników sprzęt, który pozwala im wykonywać pracę bez wychodzenia z domu – np. programiści, drukarze, badacze, prawnicy, projektanci, przedstawiciele innych zawodów.

Wielu menedżerów średniego szczebla pracuje w domu. W Stanach Zjednoczonych wiele firm tworzy centra elektroniczne w pobliżu domów swoich pracowników, które można szybko połączyć z osobą pracującą w domu i uzyskać potrzebne informacje. Pozwala to firmom zarobić dodatkowy zysk. Elastyczne harmonogramy pracy, praca w niepełnym wymiarze godzin itp. mają pozytywny wpływ na produkcję i styl życia rodziny.

Powszechne korzystanie z pracy w domu może dać znaczące efekty ekonomiczne przede wszystkim poprzez zmniejszenie powierzchni produkcyjnej, kosztów energii, a także duży efekt społeczno-psychologiczny – w pewnym sensie zneutralizować efekt alienacji pracy, zwiększyć samodzielność człowieka w pracy. Samodzielna organizacja pracy w rodzinie jest formą neutralizacji presji biurokratycznej. Ważne jest również zwiększanie przywiązania ludzi do domu, poszerzanie kontaktów wewnątrzrodzinnych.

Zachodni socjologowie przypisują rozwój domowej pracy rodzinnej pojawieniu się nowej osoby (homo habilis), która rozczarowana narzuconymi jej standardami konsumpcji próbuje przenieść się do organizacji samoopieki we własnym domu. Obecna zorganizowana praca w tradycyjnych strukturach, zdaniem naukowców, pozbawia człowieka możliwości samodzielnej i osobistej improwizacji w zakresie pracy i wypoczynku.

Upowszechnienie się pracy domowej może zatem prowadzić do pewnych zmian w sposobie życia współczesnego człowieka, systemie podziału pracy, swoistej humanizacji rodziny i stosunków rodzinnych. Ideałem może być rodzina, w której lepiej zaakceptują doświadczenia starszych pokoleń, rodzinne tradycje. Powrót funkcji produkcyjnej może przyczynić się, oprócz efektu ekonomicznego, do rozwiązania wielu problemów społecznych – łączenie rodzin w pracy, angażowanie dzieci do pracy na konkretnym przykładzie rodziców, rozwijanie rodziny wielopokoleniowej, zaszczepienie członkom rodziny tak pozytywnych cechy takie jak życzliwość, chęć wzajemnej pomocy itp.

Oczywiście, rozwój funkcji produkcyjnej rodziny będzie sprzeczny, w warunkach niejednoznacznych, w rodzinach różnego typu – miejskich, wiejskich, małych, dużych, o różnej przynależności społecznej. Mogą wystąpić negatywne aspekty, takie jak nadmierna intensyfikacja pracy w poszczególnych rodzinach, co z kolei może mieć inne negatywne konsekwencje. Pojawi się też groźba powstania zbyt wąskich korporacji wewnątrzrodzinnych i tak dalej. Ale powrót funkcji produkcyjnych w rodzinie pomoże zoptymalizować relacje rodzinne, zaspokoić różnorodne potrzeby rodziny, człowieka, społeczeństwa.

Ważnym zjawiskiem, które prowadzi do powstania rodziny iw dużej mierze determinuje charakter i byt, jest wybór partnera małżeńskiego. Na ten proces wpływają następujące czynniki:

  • Bliskość przestrzenna (sąsiedztwo, dalsi krewni, przynależność do jednej społeczności lokalnej).
  • Pomysł na idealnego partnera.
  • Przykład własnych rodziców i próba znalezienia partnera, który wyglądałby jak ojciec lub matka.
  • Chęć jednostki do autoafirmacji i pomysł partnera, który pozwoli mu się zrealizować (trzeźwa ocena potencjału życiowego partnera).
  • Próby znalezienia partnera o podobnych cechach psychicznych, społecznych lub odwrotnie – z zupełnie innymi.

Być może najbardziej gorące debaty w społeczeństwie, zwłaszcza na poziomie gospodarstwa domowego, w beletrystyce, kinie itp., toczą się wokół kwestii małżeństwa z miłości i małżeństwa przez kalkulację, czyli tak zwanego racjonalnego małżeństwa.

Miłość jest niezwykle złożonym przedmiotem naukowej analizy. Słowniki języków współczesnych wskazują, że jest to jedno z najczęściej używanych słów. Jednocześnie, jak zauważają zagraniczni badacze J. Cunningham i J. Antill, wszystko to jest prawdą przynajmniej dla kogoś. Można jednak argumentować, że przeżycia miłosne danej osoby są związane z pewnymi uczuciami, przynależność do miłości nie budzi wątpliwości u ich nosicieli.

Analizując zatem opis 240 respondentów dotyczących ich uczuć, badacze doszli do wniosku, że do doświadczeń związanych z miłością zalicza się euforię, uczucia depresyjne, skłonność do fantazjowania, zaburzenia snu, ogólne wzburzenie i trudności z koncentracją. Wynika z tego, że człowiek nie zawsze może znajdować się w żadnym z tych stanów, prędzej czy później, w takiej czy innej formie, opuści go, a zatem może wątpić w słuszność decyzji o poślubieniu wybranego kandydata, podjętej na mocy wpływ cudownego uczucia. Innymi słowy, miłość nie daje niestety wystarczającej gwarancji trwałości małżeństwa.

Większość opisów idealizuje partnera, przecenia jego pozytywne cechy i częściowo ignoruje negatywne. Chęć podziwiania kogoś, przypisywania mu różnych pozytywnych i niezwykłych cech, służy najwyraźniej pewnym ważnym ludzkim potrzebom. Słynny rosyjski naukowiec W. Sołowjow uważał, że idealizacja nie jest czymś złym, to kolejna percepcja, w której kochanek widzi w przedmiocie swojej miłości nie tylko to, czym jest w danym momencie obdarzony, ale także to, kim będzie lub może być być obdarzonym. Jednak miłość może być tylko postawą, orientacją charakteru, która wyraża stosunek człowieka do świata w ogóle, a nie tylko do „przedmiotu” miłości.

Amerykański badacz R. Hattiss wymienił sześć składników miłości: szacunek, pozytywne uczucia do partnera, uczucia erotyczne, potrzebę pozytywnego nastawienia partnera, uczucie bliskości i intymności, uczucie wrogości. Na szczególną uwagę zasługuje wrogość. Obecność negatywnych uczuć w syndromie przeżyć miłosnych wprawdzie sprzeczna z kanonem romantycznym, ale całkiem naturalna. Relacje miłosne obejmują bliski kontakt i współzależność dwojga ludzi, na przykład na poziomie gospodarstwa domowego.

W takiej sytuacji nie sposób nie wywołać od czasu do czasu negatywnych uczuć, np. irytacji. Wielu odmawia uznania naturalnej natury okresowego pojawiania się negatywnych doświadczeń. Albo usprawiedliwiają je, przypisując partnerowi negatywne cechy, które nie są nawet dla niego charakterystyczne, i w efekcie dokonują ponownej oceny partnera i jego relacji z nim, albo wypierają te uczucia, co również ma destrukcyjne konsekwencje dla związku. Być może, gdyby ludzie byli bardziej świadomi tego problemu, znali prawidłowość przejawiania się wzajemnej negatywności w związkach miłosnych, zachowywaliby się bardziej tolerancyjnie w napiętych, konfliktowych sytuacjach.

Często ludzie, osiągając wzajemność w miłości, biorąc ślub, uspokajają się, myśląc, że mają to, czego chcą. Ale człowiek nie może posiadać miłości jako rzeczy. Prowadzi to do bardzo praktycznego wniosku: po ślubie osoba powinna martwić się o to, czy pozostanie atrakcyjna w oczach partnera. Można to zrobić przede wszystkim poprzez samoodnowę i samowzbogacanie. Z drugiej strony w przypadku utraty miłości nie trzeba kwestionować prawowitości małżeństwa. Być może musimy porzucić iluzję miłości na całe życie, aby bardziej realistycznie ocenić życie.

Małżeństwo racjonalne, czyli przynoszące określone korzyści, w różnym czasie przybierało różne formy: polityczną, dynastyczną, ekonomiczną, psychologiczną, seksualną i tak dalej. W przeszłości, kiedy małżeństwa były w większości organizowane przez krewnych, istniała pewna pogoń. Na przykład, poślubiając syna lub córkę, rodzice często tracili koszty ich utrzymania lub odwrotnie, mieli możliwość zdobycia posagu, adopcji kolejnej pary pracowników. Zięć lub synowa może być również gwarancją bezpiecznej starości dla rodziców.

W dzisiejszych czasach wiele małżeństw zawieranych jest także z powodów ekonomicznych: dwoje bogatych ludzi chce skonsolidować swój majątek lub jeden chce uzyskać dostęp do pieniędzy drugiego. Małżeństwa osób starszych często mają przyczynę ekonomiczną, gdyż łatwiej jest wspólnie prowadzić gospodarstwo rolne. O pewnych podstawach materialnych można mówić, gdy małżeństwo wiąże się z ewentualnym pozytywnym wpływem partnera małżeńskiego na karierę zawodową. Niektóre współczesne małżeństwa motywowane są komfortem psychicznym: zaspokojeniem potrzeby opieki nad kimś, a co za tym idzie zadbania o siebie lub pozbawienia się samotności. Dlatego nie może być jednoznacznej negatywnej lub pozytywnej odpowiedzi na temat racjonalnego małżeństwa, każda osoba decyduje, jak to zrobić.

Relacja międzyosobowa między mężem a żoną może ulegać ciągłym zmianom na różnych etapach życia małżeńskiego: w pierwszych miesiącach wspólnego życia; podczas narodzin dzieci, zwłaszcza pierwszego dziecka; na etapie ich wychowania w średnim wieku małżeństwa; podczas starzenia. Dlatego prawie żadna rodzina nie jest bez konfliktów.

Przyczyny konfliktów mogą być różne:

  • oparte na niezaspokojonej potrzebie uznania wagi własnego „ja”, ingerencji w poczucie godności partnera, jego pogardy;
  • niezadowolenie z potrzeb seksualnych jednego lub obojga partnerów;
  • brak pozytywnych emocji;
  • alienacja psychiczna męża i żony;
  • uzależnienie męża, żony lub obojga od alkoholu, hazardu lub innych nałogów powodujących ekstrawagancję;
  • różnice finansowe, nadmierne potrzeby jednego z małżonków;
  • w związku z remontami domu, podziałem pracy w rodzinie, prowadzeniem domu, opieką nad dziećmi;
  • różne zainteresowania, upodobania do wypoczynku itp.

Konflikty nie oznaczają jeszcze nieszczęścia rodziny. Często przyczyniają się do zrozumienia pary. Poważne problemy pojawiają się, gdy konflikty stają się przedłużające się, chroniczne i mają negatywne konsekwencje dla członków rodziny. Dlatego irracjonalne jest unikanie konfliktów w ogóle, a niedocenianie ich jest szkodliwe. Utrzymujące się i nierozwiązane konflikty powodują ciągłe napięcie w rodzinie, co może prowadzić do jej dezorganizacji i dezintegracji.

Konflikty i napięcia mogą powstawać nie tylko między mężem a żoną, ale także między rodzicami a dziećmi. Często są one spowodowane różnicami wieku, różnicami charakteru, co utrudnia wzajemne zrozumienie. Przyczyna nieporozumień często leży w płaszczyźnie wartości, norm zachowania, bo dzieci dorastają w warunkach odmiennych od tych, w jakich wychowywali się ich rodzice. Dlatego konflikty między rodzicami a dziećmi są poważniejsze niż komplikacje między małżonkami. Rodzice często są skłonni traktować swoje dzieci tak, jakby istniało porozumienie między nimi a ich dzieckiem. Zapominają przy tym, że dzieci rodzą się w wyniku jednostronnych działań rodziców, a zatem ich obowiązki również są jednostronne.

Charakterystycznym przejawem kryzysu współczesnej rodziny jest wysoki wskaźnik rozwodów. Społeczne konsekwencje tego są negatywne:

  • większość rozwiedzionych mężczyzn i kobiet przez długi czas nie ma możliwości ani chęci ponownego zawarcia związku małżeńskiego, a wiele rozwiedzionych kobiet, które mają dzieci, w ogóle nie wychodzi za mąż; nie zrealizowano możliwości rodzenia rozwiedzionych kobiet, co niekorzystnie wpływa na procesy rozszerzonej reprodukcji ludności;
  • wzrasta liczba rodzin niepełnych, w których dziecko wychowuje jeden rodzic. Okoliczności, które prowadzą do rozwodu, powodują zaburzenia nerwowe, choroby zarówno rodziców, jak i dzieci; samotność staje się złożonym problemem społeczno-psychologicznym.

Badania socjologiczne pokazują, że rozwód często nie rozwiązuje problemów, a wręcz przeciwnie, tworzy nowe. Jednostka musi zreorganizować relacje międzyludzkie, nawiązać je z nowym partnerem; odczuwać ból, poczucie winy za to, co się stało; przegląd osobistych nawyków, upodobań związanych z zerwanym małżeństwem; zmienić relacje z przyjaciółmi, znajomymi, którzy byli w dobrych stosunkach z obojgiem małżonków; przezwyciężyć problemy (częściej kobiety) związane z koniecznością zarabiania na życie i utrzymania się; nawiązywanie relacji z dziećmi itp.

Rozwód to jeden z największych wstrząsów w życiu dorosłego człowieka. Z porównania liczby chorych psychicznie wśród rozwiedzionych, wdów, stanu wolnego i zamężnych wynika, że najwięcej pacjentów to osoby rozwiedzione, najmniej zaś wśród żonatych. Rozwiedzieni są bardziej podatni na wypadki samochodowe, alkoholizm, choroby fizyczne. Liczba samobójstw wśród osób rozwiedzionych jest również znacznie wyższa niż wśród osób zamężnych.

Dzieciom trudno jest doświadczyć rozwodu rodziców. Często odczuwają poczucie winy, upokorzenia, złości, urazy, doświadczają dewiacji społecznej, czyli pozbawienia lub ograniczenia zasobów materialnych, duchowych niezbędnych do rozwoju osobistego. Rozwód rodziców znacznie zwiększa prawdopodobieństwo rozwodu u ich dzieci.

Tak więc, aby zoptymalizować relacje małżeńskie i rodzinne, społeczeństwo musi zająć się szeregiem problemów społecznych. Ale wiele zależy od jednostki. Socjologowie uważają, że stabilność małżeństwa, rodziny w dużej mierze zależy od woli mężczyzny do osiągnięcia szczęścia, powodzenia w małżeństwie, rozwoju osobistej postawy tolerancji wobec partnera, członków rodziny. Ważną rolę odgrywa organizacja interakcji w rodzinie, oparta na rzeczywistych możliwościach członków rodziny. Ważnym czynnikiem wzmacniającym relacje małżeńskie są wspólne, znaczące działania dla obojga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.