Najwyraźniej nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, że nie wszyscy uczniowie odbierają słowo nauczyciela w ten sam sposób, bez względu na to, jak bardzo chce, aby wszyscy go uczyli, więc niektórzy są zaangażowani w swój „biznes”.

… Kiedy masz do czynienia z rękopisem, musisz się zrelaksować. Nie myśl o niczym. Dopóki twoja wyobraźnia nie sprawi, że zarówno długopis unosi się nad papierem, jak i sam papier, na którym dotyk atramentu przyjemnie łaskocze. Wtedy będziesz mógł czytać…, przeniknąć intencje pisarza, jego myśli, jego wahania, jego aspiracje; wtedy zrozumiesz znaczenie, jakie nadał on pisanym wierszom. Możesz zobaczyć wszystko tak wyraźnie i wyraźnie, jakbyś był świecą, która oświetlała papier, gdy dotykał go pióro z lekkim skrzydłem.

„Co za prawda!” Jaka szczerość w tych słowach! Jak wieloaspektowe są znaczenia słów pisanych zręczną ręką. Ile tracimy czytając wojownikowi dowolny tekst, a zwłaszcza słowo fikcja, i to bez miary; Prawdą jest, że kiedy czytamy poezję, te bezcenne dary chwili, talentu ludzkiego i niekończących się marzeń. Informacje zawarte w dziele poety, jeśli nie jest on tylko rymarzem, komunikują światu nową jakość, słowo jest łatwiejsze do zapamiętania niż formuła, rym – tym bardziej. Puszkin, podobnie jak Szewczenko, jest rymowaną filozofią, kodeksem moralnym i jednocześnie retrospektywą ludzkiej historii. Słowo musi odzwierciedlać prawdę, zwłaszcza napisaną. Uczucia w słowie pisanym stopią się w logikę, choć bezwzględną, ale to najwyższa serdeczność tego słowa. Kiedyś atak kina na słowo doprowadził nie do upadku literatury, ale do wyraźnej manifestacji myśli poklatkowej w listach Pasternaka i Hemingwaya.

Ukraina nie ma swojego „Dahla”, a czas szybko mija. Wiele słów już zaginęło, zastępując je współczesnymi „śmieciami”, naszym zdaniem, ale to nie jest ludzki kaprys, to akcja, a nie odwrotne działanie „czasu”, z jego szaloną szybkością, dużo informacje, migracje po świecie i oczywiście wzajemny wpływ różnych języków na język ojczysty. Tak powinno być. Tak będzie. Uniwersalność języków. Komunikacja między ludźmi nadaje temu ruchowi doskonałość. I być może tak będzie, gdy nawet w naszych czasach niektóre języki mogą stać się „martwe”, podobnie jak łacina. Nic dziwnego. Ale szkoda stracić to, co mamy. Musi być zachowany dla potomności. Aby nie musieli „odszyfrowywać” hieroglifów w celu zdobycia wiedzy.

– Tato, przeczytaj proszę.

– I co to jest? Fragment pracy… – przez około dziesięć minut ojciec czyta, a córka uważnie słucha. Patrząc na wyraz jej oczu, mimikę, zdajesz sobie sprawę, że to, co słyszy, odbija się nie tylko na jej twarzy…

Niektórzy powiedzą: i co z tego? Cóż, najpierw dziesiąta klasa słucha pracy. Po drugie, ta procedura trwa około 6-7 lat. To znaczy, wszystko zaczęło się dużo wcześniej, kiedy ojciec czytał bajki córce. Czytam przejrzyście, z poczuciem bajkowego wydarzenia. I stało się to nawykiem. Kiedy zapytał, czy już czas zacząć czytać, odpowiedziała, że w ten sposób materiał lepiej się przyswaja. Doszło do tego, że poprosiła o odczytanie warunków złożonego problemu z geometrii, algebry. Po przeczytaniu z przyjemnością powtórzyła to, czego słuchała i z dokładnością do znaków stopu, a zadania rozwiązywały się znacznie szybciej.

I znowu pytanie: co z tego? I to, że narzekamy na nasze dzieci, że są bardzo leniwe, w ogóle nie czytają książek, tylko to, o co proszą w domu. A to, co czytają, to bzdury, których lepiej nie widzieć.

Zastanawiając się nad tym dochodzisz do wniosku: zarówno prawda, jak i fałsz… Prawda jest taka, że nie czytają „pijani”, tak jak czytało nasze pokolenie, najczęściej wtedy, gdy ciekawa książka „czytała do dziur”, przekazując z ręki do ręka . I nie tylko A. Puszkina czy A. Tołstoja, ale znacznie więcej.

Prawda jest taka, że interesują ich także klasyka, i to nie mniej niż nasza, a nie tylko „nowoczesność”. Ale wziął, przeczytał i zapomniał „czytać” … A Dostojewskiego nie należy czytać w pośpiechu, siedząc wygodnie, samotnie lub leżąc pod ukrytą lampą … A gdzie poświęcić czas? Patrzysz na młodych ludzi. Prawie każdy ma „gracza” lub „kretyna” (telefon komórkowy), w podróży lub wykonując jakąś pracę, słucha i to nie tylko muzyki, i nie tylko „klasyki”, ale także literatury prozy.

Oznacza to, że szybki ruch naszej egzystencji nie pozwala nam spędzać czasu na czytaniu naprawdę literatury, poznawaniu myśli „naszych”, i nie tylko, inżynierów ludzkich dusz.

A żeby być jeszcze bardziej szczerym, jesteśmy za to winni, „zakazując” i zastępując całą literaturę klasyczną współczesnymi „klasykami”, jak V. Stus. Nawiasem mówiąc, E. Limonov mówi również, że jest drugim Gogolem, jeśli nie pierwszym.

Wniosek jest taki, że natura nie lubi pustki… współczesna młodzież stara się postrzegać otoczenie, a także wiedzę słuchem i wzrokiem. Rzeczywiście, prawie wszyscy studenci wykonują taką czy inną pracę w domu, towarzysząc wszystkim muzyką, światłem, ledwo słyszalnym, bliższym klasyce, a to ułatwia przyswajanie materiału.

Nie pamiętam ani jednego przypadku, aby młodzi ludzie nie słuchali z wielkim entuzjazmem czytania wierszy, całych wierszy przez starszych towarzyszy. Lub z powodzeniem wtrącać do rozmowy, w czasie, czterowiersz lub surę, a nawet czytać, jak mówią, „z uczuciem, z sensem, z aranżacją”. Najdziwniejsze jest to, że to, co słyszysz, pozostaje w Twojej pamięci na całe życie.

Słowo! Potrafi ratować, zachęcać i… zabijać. Czy recytacja, dykcja, artykulacja, artyzm nie są kluczem, który może w pewnym stopniu rozwiązać trwający całe życie problem opanowania nauki? Dlaczego nikt nie „uczy” naszych ukraińskich piosenek, a wszyscy wiedzą, zarówno w Rosji, a zwłaszcza na Kubanie. Dlaczego uczniowie słuchają tego samego wykładu z entuzjazmem u jednego nauczyciela, au innego… mdłości i nic więcej. Wiedza jest taka sama, a nauczanie inne.

W sprzedaży są już dyskietki i dyskietki z „artystycznymi” dziełami, zwłaszcza w Internecie, tej „sieci” wszechświata. Po prostu patrzysz na to, co się dzieje. Na okładkach „magazynów o grach” „Baw się za sto!”, pikantne logotypy, melodie, filmy, seks-teksty, „Tysiąc i jedna noc” i… bez końca blondynki, brunetki… I co się dzieje w Internecie!

Czy nasza szkoła nie jest spóźniona? Czy nie nadszedł czas, aby zastanowić się, jak bez zakazu tej ulewy „pornobrzydów” przejąć inicjatywę i nie zacząć przerabiać całej technologii informacyjnej na korzyść, i to nie małych?

Odnośnie zachowania języka ojczystego. Jeśli zaczniesz od zrozumienia „nie nosisz spodni, haftowanej koszuli, kozackich akcesoriów – nie jesteś Ukraińcem”, to nic z tego nie wyjdzie. Szybki czas naszego istnienia miesza wszystkie narodowości i języki ojczyste. Nie tylko istnieje nieskrępowana migracja ludzi we wszystkich częściach świata, mieszane zwyczaje, tradycje, język. Proszę bardzo: zwykłe wycie „och” zostaje zastąpione słowem „wow”! A to tylko okruch. Czytając media, po prostu nie rozumiesz wielu słów, zwłaszcza wśród „Star Factory”. Biorąc pod uwagę, że cały świat jest uwikłany w Internet, nie da się powstrzymać katastrofalnego zaniku języka ojczystego. I czy jest to konieczne? Najwyraźniej nie trzeba oszczędzać, ale niezwykle konieczne jest zachowanie ojczystego języka śpiewu, aby znalazł się on w słowniku międzynarodowym. Aby to zrobić, musisz znaleźć swój ukraiński „Dal” i stworzyć słownik z ich znakiem i pochodzeniem od słowiańskiego korzenia.

W instytutach pedagogicznych, jak w większości instytucji humanistycznych, funkcjonują biura „językowe”. Naszym zdaniem to nic innego jak prototypy przyszłej instytucji edukacyjnej. Nauczyciel nie może mówić na dany temat z natchnieniem, porządkiem, przekonująco na co dzień. Człowiek to istota lub system, który jest bardzo wrażliwy, a środowisko zewnętrzne wpływa na jego uczucia nie tylko pozytywnie, ale także negatywnie. „… Nie ma wystarczającej ilości pieniędzy … łopata pękła, spłynął kran, nieposłuszeństwo … żebyś mógł tak żyć!” I nic nie może wpłynąć na komputerowy „wykład” nagrany na dyskietkę pod dyktando mówcy. Dlatego naszym zdaniem sala lekcyjna powinna być wyposażona jak sala Rady Najwyższej, w której nauczyciel czuje się liderem procesu edukacyjnego i terminowo i kompetentnie interweniuje w procesie studiowania danego przedmiotu.

Najwyraźniej nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, że nie wszyscy uczniowie tak samo odbierają słowo nauczyciela, bez względu na to, jak bardzo chce, żeby wszyscy go uczyli, więc niektórzy robią swoje „biznesowe”. A technikę można dostosować, dostosowując ją do prawie każdego ucznia.

To nie jest fikcja. To jest teraźniejszość. A im szybciej zostanie wprowadzona literatura edukacyjna na temat „dyskietek-książek”, wiedza naszych ludzi będzie znacznie lepsza pod każdym względem, zwłaszcza u tych, którzy mają „swędzące” ręce do „zarządzania”.

To na bazie komputeryzacji trzeba budować przyszłość naszej wiedzy, a wiedza jest życiem, jest istnieniem wszystkich żywych istot na planecie Ziemia.

Autorzy: L. Korsun, N. Korsun

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.