Życie człowieka to ciągły proces rozwoju, w którym w sposób ciągły zachodzą następujące etapy: dojrzewanie, dojrzałość, starzenie się. Okres dojrzewania organizmu charakteryzuje się ciągłymi procesami wzrostu i rozwoju

Wzrost i rozwój to dwie wzajemnie powiązane strony tego samego procesu. Wzrost – zmiany ilościowe, które są związane ze wzrostem masy ciała. Rozwój – zmiany jakościowe, zróżnicowanie morfologiczne tkanek i narządów oraz ich poprawa czynnościowa. Podstawą wzrostu i rozwoju organizmu jest przemiana materii i energia. Składa się z metabolizmu plastycznego i energetycznego. W ciele osoby dorosłej procesy te są zrównoważone. W rosnącym organizmie dominują procesy metabolizmu tworzyw sztucznych. Jest to konieczne do tworzenia nowych komórek, wzrostu narządów, przybierania na wadze.

W rozwoju dziecka psycholodzy i pediatrzy wyróżniają trzy stabilne okresy:

  • „dziecko” – od urodzenia do roku,
  • „wczesne dzieciństwo” – od pierwszego do trzeciego,
  • „dzieciństwo przedszkolne” – od trzech do siedmiu lat.

Każdy z tych etapów kończy się tzw. kryzysem rozwojowym.

Kryzys jest niezbędnym i naturalnym etapem w życiu dziecka, kiedy kumulują się zmiany w zachowaniu i rozwoju oraz następuje przejście do jakościowo nowego etapu.

Każdemu kryzysowi towarzyszy pojawienie się uporu, nieposłuszeństwa, kapryśności, co maluch wykazuje niezwykle wyraźnie. A zatem te kryzysy są również trzema: kryzysem jednego roku, kryzysem trzech lat i kryzysem siedmiu lat. Nie da się ich ominąć, przechodzą przez to prawie wszystkie dzieci. Ale dla jednych przejście to jest łatwiejsze, dla innych towarzyszą poważniejsze, znaczące przejawy behawioralne. Rodzice ze zdziwieniem znajdują przyczyny tak nagłych zmian w zachowaniu córki lub syna. Ale te zmiany są naturalne, wspólne dla wszystkich dzieci w pewnym wieku, dlatego nazwano je „kryzysami rozwojowymi”.

Dlaczego więc się pojawiają? Przede wszystkim dlatego, że dzieci mają nowe potrzeby, a stare formy ich zaspokajania nie są już odpowiednie, czasem wręcz przeszkadzają, powstrzymują, a przez to przestają pełnić swoje funkcje.

Porozmawiajmy o kryzysie jednego roku, o najważniejszych zadaniach, które rozwiązuje się na tym etapie. Tak więc pod koniec pierwszego roku życia sytuacja społeczna całkowitego zlania się dziecka z dorosłym wydaje się eksplodować od wewnątrz. Dziecko zaczyna rozumieć i rozróżniać: ja jestem dzieckiem, a on dorosłym, jesteśmy inni. To jest istota kryzysu pierwszego roku życia. W tym wieku dziecko osiąga pewien stopień samodzielności: pojawiają się pierwsze słowa, rozwija się umiejętność chodzenia, rozwijają się działania z przedmiotami. Jednak zakres możliwości realizacji tego jest wciąż dość ograniczony.

Twoje dziecko zrobiło więc pierwszy krok. Rozszerzyła się przestrzeń jego istnienia. Teraz może podróżować po mieszkaniu i nie tylko, dzięki czemu można znaleźć wiele bardzo ciekawych rzeczy, które po prostu wymagają dokładnego przestudiowania i poeksperymentowania.

Ale z jakiegoś powodu okazuje się, że matka może używać wszystkich przedmiotów w kuchni, a dziecko – nie. Tata może pracować z narzędziami tyle, ile chce, a jego synowi lub córce znowu nie wolno podnosić gwoździ czy młotka. Czemu? Ciekawość dzieci, chęć zapoznania się ze wszystkim, co jest wokół, jest naturalną potrzebą tego wieku. A zakazy, których dziecko nie rozumie, wywołują u niego protest, który objawia się płaczem, uporem, niezadowoleniem, czyli wszystkim, co zaskakuje rodziców, a w psychologii nazywa się „kryzysem”.

Oczywiście każde dziecko rozwija się według własnego „harmonogramu”, więc pierwsze kroki dziecko może stawiać już w wieku dziewięciu miesięcy, a za rok i trzy miesiące. A pierwsze przejawy kryzysu często pojawiają się po raz pierwszy w różnym czasie. Ale najczęściej dzieje się tak, gdy dziecko ma rok.

Co dzieje się z Twoim dzieckiem w tym okresie? Rodzice mogą zauważyć pojawienie się w zachowaniu dziecka uporu, kapryśności. Dawniej posłuszna i spokojna, teraz zaczyna się awanturować o wszystko i bardzo często rodzice nie mogą zrozumieć, co spowodowało taki „atak”.

Przede wszystkim warto podkreślić, że Twoje dziecko już dużo rozumie i potrafi, ale nadal nie potrafi mówić o swoich pragnieniach. Dziecko coraz bardziej uczy się świata. Wcześniej nie mogła chodzić, jej ruch był ograniczony. Od momentu, gdy zdolność do samodzielnego chodzenia była posłuszna dziecku, jego świat rozszerzył się i wypełnił wieloma rzeczami, które „wymagają” uwagi dla siebie.

Dziecko jedzie do mieszkania i dowiaduje się, jak układa się piec w kuchni, który jest schowany w szafce na buty, a także stara się podnieść każdy przedmiot, obejrzeć, przekręcić, spróbować „ząb”. Nagle rodzice mówią „Niemożliwe”. Nie rozumie przyczyn tego. Próbuje więc ponownie i płacze, gdy ponownie zabrzmi zakaz. Dziecko stara się wszelkimi dostępnymi sposobami przekazać dorosłym swoje pragnienia. Dziecko nie jest jeszcze w stanie mówić, by wyrazić swoje niezadowolenie. A nowe próby poznania świata powodują nowe zakazy.

W ten sposób wola małego człowieka najpierw spotyka się z wolą dorosłego. Dziecko co roku chce działać samotnie, nie jest już zadowolone z pozycji lalki, która jest karmiona, owijana, daje zabawki, kiedy chce rozmawiać, kiedy nie chce – nie rozmawiaj. Stara się być niezależna i komunikować się z własnej woli. A oto kolejny paradoks – jest chęć komunikowania się i nie ma słów, aby to wszystko wyrazić. Trudno zrozumieć, czego chce dziecko, chociaż stara się przekazać rodzicom własne pragnienia i potrzeby.

Tak zaczyna się kryzys jednego roku. Staje się tym głębsza, im bardziej rodzice opierają się pragnieniom dziecka. Kaprysy dziecka w rzeczywistości wskazują, że nadszedł czas, aby dorośli zmienili swoje zachowanie i postawy wobec własnych dzieci. Dawne stereotypy komunikacji już nie działają. A jeśli Twój Mikhas lub Ivasyk chce chwycić łyżkę w momencie, gdy go karmisz, najłatwiej jest dać mu wymarzony przedmiot, a następnie wziąć kolejny i kontynuować proces, który na chwilę się zatrzymał. Nie ma więc znaczenia, czy maluch jest cały wysmarowany owsianką, ale spokojnie go karmisz, a przecież po prostu czyścisz i myjesz swoje dziecko.

Ważne jest, aby rodzice zrozumieli, że nadszedł czas, kiedy bardzo ważne jest zapewnienie dziecku większej niezależności. Musisz poczuć, że nadszedł czas, aby zrobić coś nie dla dziecka, ale z nim. W pierwszej połowie drugiego roku życia można nauczyć go używania łyżki, jedzenia zupy z chlebem, picia z kubka, zdejmowania czapki, rajstop, a potem ubierania się, mycia i nie tylko. Jeśli ten etap ominie, to później, w wieku 3-5 lat, dziecko zwyczajnie nie będzie chciało robić tych rzeczy, które już go nie interesują, zwłaszcza, że jest to tak powszechne, że mama ubiera się, myje, karmi…

Musimy zwracać uwagę na pierwsze przejawy samodzielności dzieci: dziecko sięga po łyżkę, żeby samemu zjeść, zabiera kapelusz mamy, żeby się ubrać, próbuje nałożyć na siebie kostki i jest bardzo nieszczęśliwe, gdy ktoś próbuje pomóc.

Jeżeli rodzice reagują na te pierwsze przejawy aktywności dziecka ze zrozumieniem i cierpliwością, to z czasem zostaną nagrodzeni zwiększoną samodzielnością dziecka, pewnością siebie, pogodą ducha. Im więcej rzeczy, na które dorośli pozwalają dziecku, tym łatwiej nalegać na zakazy. A upewniając się, że niebezpieczne przedmioty są poza zasięgiem Twojego dziecka, możesz bezpiecznie pozwolić mu eksplorować swój dom – wszystkie szuflady, szuflady, dolne półki… A kto wie, może dzisiejsza gra syna lub córki z patelnią w przyszłości stanie się talentem kulinarnym. Nie oznacza to oczywiście, że należy zachęcać dziecko do wszelkich pragnień.

Powinny istnieć rozsądne zakazy, jasne, jednoznaczne i uzgodnione między wszystkimi dorosłymi członkami rodziny. Jeśli czegoś zabronisz, w tym procesie uwaga dziecka powinna po prostu zostać skierowana na coś innego i możesz zaoferować rozsądną alternatywę: pisanie na dokumentach ojca jest zabronione, ale tutaj jest kartka papieru – można to zrobić więc. Ale nigdy nie można bawić się nożem (żeby się nie skaleczyć) ani butami (są brudne) ani drogimi rzeczami (alternatywa w postaci starego zepsutego budzika może jutro okazać się „demontażem” nowego zegarka, bo dziecko po prostu nie zdaje sobie sprawy z różnicy, choć bardzo dobrze potrafi wydawać analogie: to jest zegarek, jeśli mogę się nim bawić, to wszystkim innym wolno).

Jeśli jednak rodzice wykażą się dostatecznym taktem, cierpliwością i elastycznością w stosunku do dziecka, zakończy się pierwszy kryzysowy etap w jego rozwoju i nastąpi spokój. Oczywiście to nie trwa długo. Ale jak dotąd dziecko znów jest posłuszne i spokojne. Co więcej, dziecko stało się bardziej samodzielne i dojrzałe, może i może zrobić znacznie więcej niż wcześniej.

Mamy nadzieję, że zrozumiałeś najważniejszą rzecz: Twoje dziecko, nawet w tym wieku, jest już osobą z własnymi pragnieniami, uczuciami, emocjami, po prostu nie wie jeszcze, jak je wyrazić. A jeśli poświęcisz więcej czasu na zrozumienie dziecka, każdy kryzys minie szybciej, łatwiej, z mniejszą stratą emocjonalną po obu stronach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.