Geochemik, biolog, wielki filozof i obywatel, akademik Wołodymyr Iwanowicz Wernadski (1863 – 1945)

Dziś wielu z nas ma pragmatyczne, konkretne podejście do życia. Można to wyrazić w zaledwie dwóch słowach: „tu i teraz!”. Ale biada temu społeczeństwu, w którym ludzie rozumiejący najbardziej ogólne, fundamentalne, wieczne prawa wszechświata, prawa „materii żywej” i człowieka przestają mieć „wartość”. Tacy asceci determinują przecież wkład każdego narodu, każdego kraju (a Ukraina nie jest wyjątkiem) w cywilizację światową, w zbiorową świadomość ludzkości. Nawiasem mówiąc, bohater naszej opowieści, genialny geochemik, biolog, wielki filozof i obywatel, akademik Władimir Iwanowicz Wernadski (1863 – 1945), w odpowiedzi na prośbę o podanie najkrótszej i najdokładniejszej definicji cywilizacji, napisał w 1934 r. tylko trzy słowa: „Cywilizacja to świadomość”. Rozsądna świadomość, dodamy. Być może tak pojmowana cywilizacja jest potrzebna całej ludzkości i naszej Ojczyźnie w dobie globalnej przemocy, środowiskowego szaleństwa, utraty podstawowych duchowych punktów orientacyjnych i szacunku dla człowieka…

Naród ukraiński słusznie szczyci się chwałą bohaterów swojej historii – wyczynów Kozaków, wielkich czynów mężów stanu i twórców kultury. Ale jakoś nazwisko Vernadsky’ego jest bardzo rzadko wymieniane w tej „niezapomnianej linijce”. Przecież ten największy przyrodnik XX wieku był potomkiem chlubnej rodziny Kozaków Zaporoskich, zawsze uważał Ukrainę za swoją ojczyznę, w jego korespondencji można znaleźć wiele stwierdzeń, takich jak: „Czuję tak mocno mój związek z Ukrainą i Kijowem (list do akademika NP Wasylenki, wrzesień 1921). Cechy obywatela Ukrainy i Rosji oraz myśliciela świata, a nawet skali kosmicznej połączyły się w naturze Vernadsky’ego dość organicznie.

1. Obywatel Ukrainy. Bardzo wcześnie pojawiło się u Wernadskiego poczucie najbliższego zaangażowania z narodem ukraińskim. Oto wpis kolejnego 15-letniego licealisty, który napisał w swoim pamiętniku: „W Rosji publikowanie książek w moim ojczystym języku jest całkowicie zabronione. W czasie wakacji zaopiekuję się nią z całych sił. W Kijowie, jeśli portret Szewczenki jest widziany w domu, zostaje zabrany ”(kwiecień 1878).

Poniższy cytat z listu Wołodymyra Iwanowycza do jego przyszłej żony Natalii Jegorywny Staryckiej (21 czerwca 1886 r.) wymownie świadczy o tym, że przeszłość Ukrainy wniknęła głęboko w duchowy świat młodego naukowca: przysłowie: „albo zbuduję, albo nie będzie mnie w domu”, z którym rzucili się do jakiegoś trudnego zadania. I wyobrażałem sobie, w jakich niesamowitych warunkach ludzie osiągają swój cel i wstydziłem się, daleko, daleko, odganiałem wszelkiego rodzaju wątpliwości i znów rzuciłem się do pracy. A każda porażka tylko zachęcała, podżegała, dawała mi jeszcze więcej energii.”

Wszyscy znają bezinteresowną pracę i nieustanne wysiłki, jakie Włodzimierz Iwanowicz włożył w utworzenie pierwszej Ukraińskiej Akademii Nauk (1918). Fakt, że pierwszym prezesem („przewodniczącym”) Akademii został Wernadski, naukowiec i obywatel świata, jest uzasadnionym obiektem naszej narodowej dumy. Najciekawszym źródłem wyjaśnienia poglądów Wernadskiego na ówczesne życie publiczne, naukę i kulturę Ukrainy jest jego korespondencja z wybitnym ukraińskim prawnikiem, akademikiem Mykołą Prokopowyczem Wasylenką, ówczesnym ministrem oświaty w rządzie P. Skoropadskiego. List z dnia 17.IV.1918: „Jestem z pasją odrodzeniem języka ukraińskiego oraz zainteresowaniem i poczuciem własnej tożsamości narodowej i tym różnię się od miejscowych podchorążych (list do Kijowa wysłano z Połtawy). Należy zauważyć, że wśród Ukraińców w Połtawie prawie nie ma jasnych ludzi i nie ma naprawdę silnego narodowo środowiska. Czy w takich warunkach można stworzyć coś mocnego? Zwłaszcza jeśli działają pięścią i kijem!” A potem – pytanie, które najbardziej niepokoiło naukowca: „Czy bolszewicy przetrwają do jesieni? Potem zniszczenie Rosji i nieodwracalny cios w kulturę.”

Kolejny list do posła Wasylenki, również w kwietniu 1918 r.: przekupstwo i nepotyzm (nepotyzm)”.

Pierwsze kiełki nowego zachwycają naukowca. Ale: „Ogólnie rzecz biorąc, można powiedzieć, że ukraińska Rada nadaje się tylko do deklaracji… Nikt tu nie wierzy ani w „socjalizację”, ani w Radę, a tak naprawdę wszystko jest w posiadaniu armii niemieckiej, która nadchodzi. Jest prawdopodobne, że niepodległa Ukraina wkrótce stanie się Ukrainą okupowaną.” Według Wernadskiego odrodzenie narodowe należy budować inaczej: „Ukrainizacja jest tu bardzo trudna, prowadzona w duchu Katkowa-Pobiedonoscewa, zastąpiona odpowiednimi postaciami ukraińskimi” (27 kwietnia 1918).

W maju 1918 r., gdy na porządku dziennym była już kwestia, jaka zostanie utworzona Ukraińska Akademia Nauk, Wernadski przygotowywał się do wyjazdu do Kijowa. 18 maja 1918 r. pisał: „Oczywiście nie jest możliwe, aby organ państwowy od razu tworzył Akademię, która wiąże się z praktycznie ważnymi interesami dla państwa – z badaniem sił wytwórczych kraju i jego badania ekonomiczne i statystyczne. Jak już mówiłem o szkolnictwie wyższym, uważam, że niezwykle ważne jest zwrócenie uwagi na zachód Ukrainy. Czy we Lwowie będzie ukraiński uniwersytet? Oczywiście niedługo… Jedna z wyższych uczelni powinna zostać przeniesiona na zachód Ukrainy lub powinna powstać nowa. I to jest możliwe „…Bardzo ciekawe, ale niestety nie opracowane przez Wernadskiego szczegółowe uwagi na temat znaczenia „losów węgierskiej Rosji, Bukowiny i Galicji”, do których naukowiec przywiązywał wielką wagę” w zakresie ukraińskiej polityki słowiańskiej”.

Wiosną 1919 r. VI Vernadsky potwierdził absolutną niezależność swojej pozycji jako naukowca i obywatela. zdecydowanie sprzeciwił się nakazowi Dyrektoriatu Ukraińskiej Republiki Ludowej tłumaczenia wszystkich dokumentów Ukraińskiej Akademii Nauk wyłącznie na język ukraiński. Prezes Ukraińskiej Akademii Nauk stwierdził: „Taki porządek jest nieprzyzwoity w swej małości. Konieczne jest przywrócenie starego punktu – wydrukowanie po ukraińsku iw języku, jaki sobie życzy autor. W chaosie brutalnych okoliczności 1919 r. (okupacja wschodniej Ukrainy przez denikinitów – IS) zmusił Wernadskiego do przeniesienia się na Krym, gdzie przez kilka miesięcy był rektorem Uniwersytetu Symferopolskiego, a w 1921 r. do Moskwy, odrzucając ofertę do prowadzenia badań w Anglii.

A w 1921 roku, będąc już w Moskwie, Władimir Iwanowicz nie zapomniał o Ukrainie. Jego dociekliwa myśl nieustannie powraca do naszej ojczyzny. Oto list do posła Wasylenki z dnia 20 kwietnia 1921 r.: „Wiesz, jak droga jest mi Ukraina i jak głęboko odrodzenie ukraińskie przenika cały mój światopogląd narodowy i osobisty, i wierzę, że miałem szczęście uczestniczyć w tym to … I chociaż w moim światopoglądzie nastąpiły głębokie zmiany pod wpływem wydarzeń, mój stosunek do kultury ukraińskiej i jej przyszłości pozostał niezmieniony ”. Ale jeszcze ciekawszy jest rozwój tej idei: „Ale uważam, że logicznie doprowadzone do końca przepisy są zawsze błędne w obliczu życia i muszą mieć element irracjonalny. Taki jest – w moim internacjonalizmie teoretycznym i arystokracji pracy duchowej – mój stosunek do kultury ukraińskiej, rosyjskiej, słowiańskiej. Kultura rosyjska musi być rosyjsko-ukraińska ”.

Uderzającym przykładem „elementu irracjonalnego”, o którym pisał akademik, jest praca jednego z szanowanych członków Akademii w tamtych latach. Vernadsky tak ocenia swoje stanowisko: „Teraz jest ukraińskim szowinistą, a w czasie rusyfikacji był inspektorem szkół publicznych na Ukrainie”. Rzeczywiście: „ustawili” urzędników państwowych „na czele i wyszła biurokratyczna praca” (także formuła Wołodymyra Iwanowycza…).

2. Obywatel świata. A jednak, mimo całej miłości genialnego naukowca do Ukrainy (i do Rosji, gdzie spędził prawie całe swoje świadome życie!) – ramy narodowe stawały się dla niego coraz węższe. Przyszłość Ziemi, życie na niej, sposoby uczłowieczenia ludzkiego społeczeństwa – oto, co martwiło wielkiego myśliciela. Z każdym mijającym rokiem i dekadą niewyczerpane bogactwo doktryny Vernadsky’ego o noosferze staje się dla nas coraz bardziej zrozumiałe, a jednocześnie zostały przez niego sformułowane na piśmie).

Władimir Iwanowicz krótko określił noosferę jako „syntezę procesów przyrodniczych i historycznych”, jako sferę przekształcającego i świadomego działania ludzkiego umysłu (który, jak wielokrotnie podkreślał, stał się „czynnikiem geologicznym”), umysł, który nie nie podporządkowywać ani ujarzmiać natury w harmonii z nią, jak przystało na wyższą, twórczą formę życia. Vernadsky, który wierzył w geologiczną wieczność życia, w jego „wszechobecność” i ciągłość w czasie, był zagorzałym optymistą (tego nam często brakuje!). Napisał: „Patrzę na wszystko z punktu widzenia Noosfery i myślę, że w burzach i burzach, w przerażeniu i cierpieniu spontanicznie narodzi się nowa piękna przyszłość ludzkości”. Bo „nic nie jest przypadkowe i nie ma nic ważnego ani nieważnego w złożonej manifestacji świadomości” (napisanej w 1929 roku).

Ale naukowiec oczywiście doskonale rozumiał, że umysł ludzkości, sam w sobie jego świadomość bez ludzkiego składnika, nie zapewni „przejścia biosfery do noosfery” (formuła Vernadsky’ego), innymi słowy, nie zapewni przejście światowego życia na wyższą fazę na Ziemi. Potrzebne są wysiłki społeczne – a Wołodymyr Iwanowicz nigdy temu nie zaprzeczał.

W swoich poglądach przez całe życie był liberalnym demokratą, który stawiał na wolność jednostki twórczej i uniwersalne wartości społeczeństwa obywatelskiego (używając współczesnej terminologii). Broniąc swoich ideałów, genialny myśliciel był całkowicie nieustraszony. Widział niewypowiedziane okropności wojny secesyjnej i z należytą surowością ocenił arbitralność nowych twórców „Nowego Świata” (jak nawiasem mówiąc, VG Korolenko, jego daleki krewny). W wymownym artykule zatytułowanym „Dość krwi i cierpienia” (9 września 1919) Vernadsky napisał ze złością: „Straszne ciosy z niedawnej przeszłości. Ludzie, którzy przejęli władzę poprzez powstanie, wprowadzili nowy system, system idealny, jak mówili, opracowany przez najlepszych mędrców ludzkości. Przeszliśmy drogę krzyża tego systemu. Opierając się na nierówności ludzi, przywrócił nam najgorszą przeszłość. W XX wieku doświadczyliśmy zarówno stanu niepełnosprawnych obywateli z dawnych czasów, jak i okropności odrodzonej Inkwizycji.” Do tych słów nie ma nic do dodania. Dopiero teraz krew popłynie do żył: jakby przyszły wielki naukowiec nowego stulecia nie powtórzył dokładnie opisu podanego przez Władimira Iwanowicza, dodając tylko rzymską jednostkę do liczby porządkowej stulecia …

Wielki myśliciel do końca wierzył w możliwość wolnej osobowości. W 1924 r., mimo niekwestionowanej dominacji bolszewików, Wernadski napisał w notatce wysłanej oficjalnie (!) do Akademii Nauk ZSRR: osoba ludzka nie jest dostatecznie świadoma. Widzę w tym podniesieniu jednostki iw konstruowaniu działania tylko zgodnie z jego świadomością główny warunek odrodzenia naszej Ojczyzny. To słowa nieskazitelnego humanisty, najmądrzejszego człowieka, który wierzył, że „umysł jest siłą życia” i że choć zapomniano o nierozerwalnym i krwawym związku całej ludzkości z innym żywym światem, człowiek próbuje uważać się za oddzielonego od żywy świat cywilizowanej ludzkości. „Ale wszystkie takie próby są sztuczne i nieuchronnie rozpadają się, jeśli podejdziemy do badania człowieka w ogólnym związku z całą przyrodą”. Może więc w końcu usłyszymy Vernadsky’ego i zaczniemy żyć według praw rozumu i ludzkiej świadomości?

Używane książki

  • Gazeta „Dzień” – 2002. – №26.
  • Historia Ukrainy. Subtelny. – K., 1995.
  • Prochorowski DI Vernadsky i Ukraina. – Charków, 1997.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.