Pod koniec lutego autorytatywny miesięcznik The Art Newspaper opublikował coroczny przegląd najbardziej udanych projektów muzealnych. Publikacja śledzi rekordy w dziedzinie wystawiennictwa od 1997 roku

Niedawno w tabeli zaczęły wreszcie pojawiać się rosyjskie muzea. Ale ciekawostka: w najnowszym raporcie podsumowującym wyniki 2007 roku brakuje Muzeum Rosyjskiego i Państwowego Muzeum Sztuki Nowoczesnej im. Puszkina, ale niespodziewanie wysoką pozycję zajął kompleks muzealny moskiewskiego Kremla.

Analitycy The Art Newspaper opracowują ogólne oceny wizyt w muzeach i wyróżniają szczególnie udane projekty w osobnych tabelach. Ekspertów interesuje nie tylko łączna liczba sprzedanych biletów, ale także średnia liczba zwiedzających dziennie wystawy. Niektóre wyniki są imponujące. Na przykład Japończycy ustanowili nowy rekord muzealny w 2007 roku: wystawę Leonardo’s Mind w Muzeum Narodowym w Tokio obejrzało 796 000 osób w mniej niż trzy miesiące, czyli ponad 10 000 dziennie. Poprzedni rekord frekwencji został ustanowiony w tym samym muzeum, które słynie z ogromnej przestrzeni, a co za tym idzie ogromnej pojemności: w 2005 roku wystawę Hokusai oglądało średnio 9436 osób dziennie.

W rankingu najbardziej udanych wystaw 2007 roku nie tylko pierwsze, ale także drugie i trzecie miejsce zajmują Japończycy. Ponad 9200 osób dziennie przychodziło na wystawę Claude’a Moneta w tokijskim Narodowym Centrum Sztuki, nieco mniej (9067) – na wystawę „Dziedzictwo Tokugawy” w Muzeum Narodowym. Warto zauważyć, że ogólna liczba zwiedzających te muzea nie jest tak duża. W ten sposób Muzeum Narodowe zajmuje dopiero 17. miejsce w ogólnej „paradzie hitów”: jest to 1,77 miliona odwiedzających rocznie. Dla porównania: w tym samym okresie Luwr odwiedziło 8,3 mln osób. Tak więc Japończycy chętnie chodzą na wystawy, zarówno własne, jak i te, które je przywiozły, a Muzeum Paryskie przyciąga miłośników piękna samego w sobie.

Ogólnie rzecz biorąc, według The Art Newspaper, reputacja jest ważna dla muzeów Starego Świata, nie tylko starych i utytułowanych kolekcji, takich jak Luwr czy British Museum, ale także nowych – Centrum Pompidou w Paryżu i Tate Modern w Londynie. Na żadnym z tych spotkań w 2007 roku nie było żadnych przebojowych wystaw, ale zajmują one pierwsze cztery linie rekordowej frekwencji. Pamiętaj, że oba londyńskie muzea są bezpłatne, a pieniądze na bilety są pobierane tylko za niektóre specjalne projekty. Widzowie muszą zapłacić od 9 do 13 euro za zwiedzanie paryskich muzeów. Ten sam obraz – renoma kolekcji jest ważniejsza niż pojedyncza udana wystawa – obserwujemy w Hiszpanii, gdzie kolekcja Prado, Thyssen-Bornemisza i Muzeum Królowej Zofii odnoszą największe sukcesy, oraz we Włoszech (Muzea Watykańskie). Statystyki dotyczące Budapesztu wyglądają paradoksalnie: jeśli w to uwierzyć, okazuje się, że ponad połowa jego gości w ciągu roku była zwiedzającymi wystawę obrazów Van Gogha – 483 tys. z 764.

W muzeach amerykańskich sytuacja jest mniej jasna. Tak, wystawy w nowojorskim Muzeum Sztuki Współczesnej wyraźnie przyciągają więcej widzów niż wystawa stała. Najbogatsze metro, Washington National Gallery i Muzeum Sztuk Pięknych są same w sobie zabytkami.

Absolutnym liderem wśród rosyjskich muzeów, według The Art Newspaper (a także z ogólnego zrozumienia), jest Ermitaż: 2,39 miliona zwiedzających rocznie: jest to 13. miejsce na świecie. Muzea Moskiewskiego Kremla miały 1,65 miliona gości (19 pozycji), w Galerii Trietiakowskiej – 1,36 miliona (27.). W zestawieniu w ogóle nie ma muzeów Puszkina i rosyjskich. Jedynym rozsądnym wyjaśnieniem jest to, że ich dane po prostu nie dostały się do The Art Newspaper. Trudno sobie wyobrazić, że w zeszłym roku DMOM odwiedziło niewiele osób. Muzeum Sztuk Pięknych ma się czym pochwalić: nową galerię sztuki europejskiej i amerykańskiej XIX-XX wieku, wyprzedaną wystawę Modigliani, dla której DMOM po raz pierwszy rozszerzył swoją pracę, oraz jasny projekt „Nowy Świat. Trzy wieki sztuki amerykańskiej. Brak Muzeum Rosyjskiego, w którym w 2007 r. prezentowano znakomite retrospektywy, m.in. Aleksandra Iwanowa i Zinaidy Sieriebriakowej, oraz niezwykle wysokie wyniki kremlowskich muzeów wynikają zapewne nie tyle z mocnych projektów wystawienniczych (Cartier i Hermitage Treasures). wielu, którzy liczyli wszystkich, którzy zapłacili za bilet wstępu na terytorium Moskiewskiego Kremla.

Jak każde badanie statystyczne, analiza The Art Newspaper jest wrażliwa, ale muzea Puszkina i rosyjskie wciąż mają pecha. Może w przyszłym roku zwycięży sprawiedliwość?

J. Sztutin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.