Huawei P9 — амбициозный смельчак из Поднебесной

PR

Chińskie smartfony są coraz rzadziej postrzegane przez konsumentów jako tanie odpowiedniki urządzeń znanych marek koreańskich i amerykańskich

Chińskie smartfony są coraz rzadziej postrzegane przez konsumentów jako tanie odpowiedniki urządzeń znanych marek koreańskich i amerykańskich. Wręcz przeciwnie, są teraz ich konkurentami, gotowymi w każdej chwili odebrać im pyszną część tortu. Huawei P9 to tylko jeden z takich ambitnych śmiałków z Chin, który został zaprezentowany wiosną tego roku w Londynie ( czytaj w całości ).
Podążając za modą, Huawei P9 oferowany jest w dwóch wersjach, różniących się ilością pamięci RAM i pamięci flash: odpowiednio 3 i 32 GB w młodszej wersji i 4/64 GB w starszej. Jednocześnie każda z opcji obejmuje sześć rozwiązań kolorystycznych – Ceramic White, Haze Gold, Titanium Grey, Mystic Silver, Prestige Gold i Rose Gold. Ta recenzja poświęcona jest 32-GB modelowi wykonanemu w obudowie Mystic Silver.

Wygląd i ergonomia

Biorąc pod uwagę „wygląd zewnętrzny” P9, można znaleźć cechy zarówno poprzednika P8, jak i „telefonu Google” Nexusa 6P, który również został opracowany przez Huawei. Sugeruje to, że projekt produktu firmy ma już wyraźną tożsamość korporacyjną.

Większość (72,9%) przedniego panelu P9 zajmuje wyświetlacz bez ramek po bokach. Pod nim nie ma klucza sprzętowego Home, więc często umieszczany w nim skaner linii papilarnych znalazł swoje miejsce z tyłu pod obiektywem aparatu. Ten ostatni, nawiasem mówiąc, nie wystaje ponad korpus, jak w iPhonie 6s, przez co deklarowana grubość 7 mm jest uczciwa.
Oprócz cienkiego profilu etui Huawei P9 może pochwalić się wysokiej jakości materiałami wykończeniowymi, wśród których dominują metal i szkło, a Ceramic White posiada również prawdziwą ceramikę. Warto zaznaczyć, że zakup chociażby cienkiego silikonowego etui (np. takiego ) dla naszego „bohatera” nie będzie inny.

Komórka

Tylny aparat Huawei P9 jest, że tak powiem, jego główną cechą. To dzięki niej logo legendarnej niemieckiej marki Leica, znane każdemu fotografowi, zdobi korpus aparatu. Nie wiadomo, jaki wkład wniósł w rozwój tego aparatu, ale okazał się on sławny.

Aparat jest wyjątkowy, ponieważ ma dwa obiektywy i dwa 12-megapikselowe sensory. Jeden rejestruje, jak zwykle, w kolorze, a drugi robi te same klatki w czerni i bieli, które są wykorzystywane przez genialny algorytm przetwarzania obrazu do rozszerzenia zakresu dynamicznego zdjęć. Według samego Huawei aparat P9 jest w stanie uchwycić o 270% więcej światła niż moduł fotograficzny w iPhone 6s i o 70% więcej niż Galaxy S7.

Sprzęt, wydajność i autonomia

Tradycyjnie Huawei używa „domowych” systemów jednoukładowych swojej spółki zależnej HiSilicon w swoich flagowych smartfonach. W przypadku P9 jest to ośmiordzeniowy układ Kirin 955, czyli procesor Kirin 950 występujący już w modelu Mate 8, ale o maksymalnym taktowaniu zwiększonym do 2,5 GHz. Dzięki niemu urządzenie prezentuje przyzwoite wyniki testów w popularnych benchmarkach: np. w AnTuTu zyskuje około 100 tys. punktów, ustępując tylko Samsung Galaxy S7 i LG G5.
Nie wspominając o szybko działającym czytniku linii papilarnych, a także 5,2-calowym wyświetlaczu wyświetlającym 1920 x 1080 pikseli. Oczywiście na tle „szaleństwa” rynku smartfonów na ekranach Quad HD parametry matrycy P9 mogą nie wydawać się imponujące, ale tak naprawdę przy tej przekątnej nawet ta rozdzielczość zapewnia takie zagęszczenie pikseli, że nie sposób zobacz poszczególne punkty gołym okiem.
Ale dzięki rozsądnej rozdzielczości wyświetlacza smartfon nie drażni właściciela ostrzeżeniami o niskim stanie baterii, gdy dzień pracy jeszcze się nie skończył. Co więcej, przy umiarkowanych obciążeniach akumulator P9 o pojemności 3000 mAh naładuje go nawet rzadziej niż raz dziennie, co jest rzadkością w nowoczesnych urządzeniach tej klasy.

Wnioski

Oczywiście zalety Huawei P9 znacznie przewyższają wady. Świetny w większości scenariuszy użytkowania, wydajny sprzęt, dobre materiały i dobra jakość wykonania – wszystko to pozwala nam polecić model do zakupu. Na jakość zdjęć można tylko narzekać w słabym świetle (ale to problem wszystkich smartfonów) i wcale nie na „chińską” cenę. Jednak w tym drugim przypadku należy zrozumieć, że poziom tego urządzenia również nie jest „chiński” w poprzednim znaczeniu tego przymiotnika.

Osvita.ua
10.01.2008

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.