Hetmanizm Marka Zhmaila datuje się na lata 1624-1625. W tym czasie Kozacy cała Ukraina była na skraju wojny z Polską. Kozacy wysunęli szereg żądań do polskiego rządu, z których nie mieli zamiaru się teraz wycofać, ale których Polacy nie zamierzali spełnić

Otóż, jak król i Sejm mogli pójść np. do zniesienia unii i szerzenia prawosławia na całej Ukrainie? A Kozacy domagali się zalegalizowania swojej kozackiej sprawiedliwości, to znaczy za pewne przewinienia Kozaków mieli sądzić sądy kozackie według zwyczajów kozackich, a nie sądy polskie. Żądanie wycofania wszystkich polskich wojsk z terenu województwa kijowskiego i zajęcia ich miejsca przez garnizony ukraińskich Kozaków było zbyt głęboko ugruntowane politycznie…

Zdając sobie sprawę, że wszystkie te żądania były dyplomatycznie zakamuflowanym ultimatum, król nakazał głównodowodzącemu wojsk polskich Stanisławowi Koniecpolskiemu maszerować z ogniem i mieczem przez ziemie ukraińskie i zmusić Kozaków do przestrzegania prawa. Jak każdy wojskowy Koniecpolski miał mocny argument – około 30 tysięcy żołnierzy. Kiedy przywiózł tę armię do Kaniowa, miejscowi Kozacy zgodzili się na negocjacje, ale pod warunkiem, że Koniecpolski poczeka na przybycie hetmana Żmailo. Ale polski wódz naczelny dobrze wiedział, że w takich przypadkach hetmani kozacy nie przyjeżdżali sami, przywieźli ze sobą kilka tysięcy Kozaków. Dlatego nie chciał czekać na pojawienie się Zhmaila. A Kozacy nie mieli dość sił, by przyjąć bitwę, więc wycofali się najpierw do Czerkas, potem do Kryłowa.

W tym czasie hetman Żmajło zbierał wojska. O zamiarach Konetspolskiego dowiedział się, gdy hetman koronny zdecydował się właśnie wyjechać na Ukrainę. Ale tak się złożyło, że część Kozaków wyruszyła w morze, aby szturmować Sinop i Trapezunt, część rozproszona na okoliczne stepy. Ponadto Zhmailo negocjował z chanem krymskim, licząc na jego wsparcie. Ale według kronikarzy polski ambasador w Bachczysaraju zdołał przekupić chana złotem, aby nie ingerował w „wewnętrzne sprawy Polski”. Jednak chan nie spieszył się z interwencją. Doświadczenie wszystkich jego poprzedników przekonało go, że Ukraińcy powinni rozpocząć kolejną wojnę z Polską, gdyż ich Ukraina od razu stała się dość łatwym łupem dla hordy. W tym samym czasie ucierpiała Ukraina, bo horda z reguły nie dotarła na ziemie polskie. Dlatego Muhammad Girej postanowił z namysłem poczekać, aż polsko-ukraińskie namiętności przerodzą się w wojnę.

Bez względu na to, ile razy Zhmailo zwoływał swoich Kozaków, udało mu się zebrać tylko około dwadzieścia tysięcy, czyli o dziesięć tysięcy mniej niż przywiózł ze sobą Koniecpolski. Ponadto armię hetmana koronnego uzupełniały miejscowe oddziały szlachty polskiej oraz część kozaków rejestrowych, w większości zamożnych, którzy nie chcieli utracić swoich posiadłości. Po rozbiciu obozu nad brzegiem Cybulnika, Kozacy ponownie próbowali negocjować z Koniecpolskim, ale wysuwał takie żądania, których Kozacy nie mogli zaakceptować. Świadczyła o tym rada kozacka, a 13 ambasadorów przybyłych do obozu polskiego poinformowało o tym hetmana koronnego.

Pierwsza bitwa rozegrała się właśnie tam, w obozie na Cybulniku, założonym przez wycofujących się z Czerkas Kozaków. Jednak doświadczony hetman Żmailo od razu zorientował się, że miejsce to zostało wybrane bez powodzenia, dlatego należy pilnie rozbić nowy obóz. Odparwszy pierwsze ataki Polaków, Zhmaylo zostawił w starym obozie tylko jeden pułk kozaków z kilkoma działami, a nocą udał się nad jezioro Korukovo (Kurukovo) (w pobliżu wsi Kryukov na prawym brzegu Dniepru, naprzeciwko współczesny Krzemieńczuk).

Pozostawiony pułk wykazał się niezwykłą odwagą. Poświęcając się, powstrzymał Polaków, pozwalając Żmajłowowi zdobyć przyczółek na nowych pozycjach. A wiadomo, że Polakom nie udało się nawet zniszczyć tego zakładnika, jego szczątkom udało się przedrzeć przez okrążenie i wycofać się do głównych sił kozackich.

Widząc nowy obóz kozacki, Konetspolsky z jakiegoś powodu uznał, że nie jest tak niezawodny i natychmiast, bez zakładania obozu, poprowadził armię do ofensywy. Tego jednak oczekiwali Kozacy. Wytępili lub rozproszyli pierwsze szeregi Polaków na okolicznych polach celnym ogniem armat i karabinów, a następnie wybili ich z zasadzek, o których istnieniu wrogowie nawet się nie domyślali.

Zdając sobie sprawę, że blitzkrieg się nie powiódł, Konetspolsky rozpoczął długie oblężenie. Ale w tym czasie przybyli posłańcy króla, który zażądał jak najszybszego zakończenia wojny z Kozakami, gdyż nadszedł czas wyjaśnienia stosunków ze Szwedami. Poza tym w czasie wojny z nimi, jak będą potrzebni Kozacy. Czy więc warto mieć tylu wrogów we własnym kraju? W końcu sam hetman koronny zrozumiał, że nie warto przedłużać wojny z Ukraińcami. Zwłaszcza, że wydarzenia rozgrywają się nad Dnieprem, niedaleko Siczy, skąd ma nadejść pomoc do Żmaila – z kampanii nad Dunajem miał wrócić duży oddział kozacki.

A co robił hetman Zhmail? Zobaczył, że jego armia poniosła ciężkie straty. Kończyło się jedzenie. Nadal nie wiadomo, czy pomoc nadejdzie z Siczy i czy zdoła przedrzeć się do swojego obozu, czy też odepchnąć od niego Polaków.

Krótko mówiąc, same okoliczności zmusiły polskiego dowódcę i hetmana kozackiego do podjęcia rokowań. Konetspolsky zachowywał się w tej sytuacji dość przebiegle. Nie czekał, aż Kozacy odważą się wysłać swoich parlamentarzystów. Ale też nie chciałem być pierwszym, który zacznie negocjacje – możesz stracić godność. Następnie wysłał swojego przedstawiciela do Kozaków, ale… z propozycją, aby sami Kozacy sporządzili warunki rozejmu i je przedstawili. To znaczy hetman koronny sprowokował Zhmaila do rozpoczęcia rokowań na własnych warunkach. Choć musiał postawić warunki, Zhmajło zgodził się. I tak okazało się, że sami Kozacy rzekomo zaprosili rozejm.

Inna sprawa, że warunki postawione przez Siczów nie zostały zaakceptowane przez Polaków. Po długich negocjacjach uzgodniono, że rejestr powinien zostać skrócony do 6000 Kozaków, co wstrząsnęło całym społeczeństwem Sicz, ponieważ wszyscy inni kozacy zostali pozbawieni tytułu kozackiego. Kozakom nie wolno było wypływać w morze i niepokoić Turków i Tatarów, a mewy musieli palić w obecności polskich emisariuszy.

Po zawarciu tej umowy Kozacy pozbawili Marka Zhmaila hetmańskiej buławy. Zarówno oni, jak i ukraińscy historycy zganili później Żmaiłowa za zgodę na surowe warunki traktatu kurukowskiego. Ale uspokójmy się trochę i spójrzmy na sytuację oczami samego hetmana Zhmaila. Co miał zrobić? Nie ma jedzenia, nie ma jedzenia dla koni, kończy się amunicja do broni i karabinów, a obóz jest pełen rannych. Co dalej? Pękać? Polacy będą zabijać na stepie, bo jest ich znacznie więcej. Kontynuować obronę? Cóż, wytrzymają jeszcze tydzień…

Co do zarzutów i warunków umowy… Czy Kozacy spalili przynajmniej jedną mewę? Nie, oczywiście. Hetmanowi udało się uratować życie ponad 10 000 Kozaków i wrócić z nimi do stycznia – to najważniejsze. A kiedy wrócili w styczniu, jaki król mógł pozbawić ich rangi kozackiej? Kto, jaka moc i jaka moc zmusiłaby ich do podpalenia łodzi i niewypłynięcia w morze? Czy rejestr jest mały? Jednak rząd polski nie trzymał Kozaków, którzy byli w rejestrze. W większości nie płacił, nie rozdawał ubrań. Albo robił to od czasu do czasu, gdy potrzebna była pomoc Kozakom w wojnie przeciwko Moskwie lub Szwecji.

Dlatego hetman Marko Zhmaylo nie obwiniał za nic szczególnego ani Kozaków, ani historii Ukrainy. Zapamiętajmy go miłym słowem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.