Mychajło Fomenko przeszedł drogę zawodową od nauczyciela szkoły wiejskiej, kierownika okręgowego wydziału oświaty publicznej w Gorłówce (1965-1967) do Ministra Edukacji Publicznej Ukrainy

Mychajło Wołodymyrowicz Fomenko urodził się w 1934 r. we wsi Kopani w rejonie Huliajpil w obwodzie zaporoskim. Jego ojciec zmarł w 1943 r., a matka w ogromnych trudnościach wychowała trójkę dzieci.

Mychajło uczył się najpierw w szkole podstawowej, potem w siedmioletniej szkole, aw 1948 wstąpił do Szkoły Pedagogicznej Huliaipil.

W 1952 roku we wsi Vodiane w obwodzie zaporoskim rozpoczął pracę młody nauczyciel szkoły podstawowej, w tym samym czasie Mychajło Wołodymyrowicz studiował na Wydziale Filologicznym Państwowego Instytutu Pedagogicznego w Zaporożu, który ukończył w 1961 roku.

W 1962 wraz z żoną i dwójką dzieci przeniósł się do miasta Gorłówka w obwodzie donieckim. Pełni funkcję zastępcy dyrektora liceum nr 84, następnie dyrektora gimnazjum nr 55.

W 1965 r. M. Fomenko został mianowany kierownikiem Wydziału Oświaty Publicznej Centralnego Okręgu Miejskiego (później miasta) w Gorłówce.

W latach 1967-1969 M. Fomenko pracował jako pierwszy zastępca szefa donieckiego regionalnego wydziału edukacji publicznej.

Mychajło Wołodymyrowicz był zaangażowany w pracę partyjną w latach 1969-1974, najpierw w donieckim komitecie obwodowym partii, a następnie w wydziale naukowo-oświatowym KC KPZR.

Jedyną szkołą w centrum górniczego miasta Gorłówka z własnym ogrodem, która ma 44 lata, jest szkoła nr 55. Każdy, kto znał pierwszego dyrektora szkoły Michaiła Władimirowicza Fomenko, który ją założył, wie: on, jak prawdziwy właściciel, zaszczepił nowe odmiany, nauczył dzieci kochać ogród, z przyjemnością tu pracować, zachować plony… Jego miłość do ziemi od urodzenia to chłopski temperament! Najprawdopodobniej to właśnie ta miłość uczyniła go prawdziwym nauczycielem. W tym założeniu wszystko jest jasne i proste – ziemia potrzebuje właścicieli, którzy by ją pokochali, zaopiekowali się nią, zadbali o nią. Ale nie można sobie z tym poradzić – trzeba więc wprowadzać zmiany, wpajać tysiącom dzieci najlepsze ludzkie cechy, dawać dobrą wiedzę. I niech uczynią ziemię piękną. Prawdopodobnie to była istota wyboru młodego Mychajła Fomenko.

„Skromna praca wiejskiego nauczyciela” – tak mówią i myślą mieszczanie, którzy nie wiedzą, co to jest nauczyciel na wsi. To człowiek, który jest tu najbardziej szanowany, starsi witają go z szacunkiem, a dzieci oddają mu całą duszę i są dumne ze swojej młodej nauczycielki, która nie tylko dużo wie i dobrze uczy, ale także śpiewa z nimi, bawi się akordeon., jest także reżyserem przedstawień na scenie wiejskiego klubu. Ale to, czego uczniowie Mychajła Wołodymyrowicza nie wiedzą, to to, że uczy się też być nauczycielem! A w młodym nauczycielu ujawnia się wiele talentów, ponieważ znalazł własny biznes, który stanie się sprawą całego jego życia.

Po dziesięciu latach pracy w różnych szkołach rozpoczął się rozwój kariery, daty zmieniały się jak w kalejdoskopie: wicedyrektor, dyrektor, naczelnik powiatu i miasta… Wskazuje to na szybki wzrost sił twórczych. Nie interesował się jego karierą, tak jakby stanowiska zostały przez niego znalezione – według zasług, zdolności, talentu.

Od 1974 do 1990 pracował w Ministerstwie Edukacji Ukrainy jako wiceminister (4 lata) i minister (12 lat). Dwukrotnie był wybierany do Rady Najwyższej i otrzymał odznaczenia rządowe. Członek zwyczajny Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy. Praca w posłudze to nie minuta wytchnienia każdego dnia na sumieniu. To nie przypadek, że Mychajło Fomenko piastuje to stanowisko dłużej niż wszyscy ministrowie edukacji, to nie przypadek, że w obwodzie donieckim wciąż mówi się: „Nasz minister!”. Zasłużył na powierzenie mu kierownictwa edukacji i wychowania młodego pokolenia na całej Ukrainie. Pedagogika odsłania swoje sekrety tylko tym, którzy poświęcili jej swoje życie, tylko lojalnym, wiernym, wykwalifikowanym.

Doświadczenie wiejskiego nauczyciela, dyrektora, dyrektora, znajomość drobiazgów dotkliwych problemów wychowania od wewnątrz pomogła jasno zorganizować pracę całego ministerstwa i otworzyła w Michaił Władimirowiczu kolejny talent – mądrego, mądrego przywódcę. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte były płodnym okresem dla ukraińskich nauczycieli: trwała aktywna budowa szkół, budowano nowe, natychmiast zamieszkały w nich ciekawe, niespokojne dzieci. Wiedza i umiejętności nauczycieli są powszechnie wykorzystywane – nauczyciele są potrzebni wszędzie: w miastach, miasteczkach, wsiach. Dobre podręczniki zaspokajają wszystkie potrzeby szkoły, biblioteki są uzupełniane literaturą metodyczną i beletrystyczną, prawie w każdym mieście są sklepy z pomocami wizualnymi. Programy nauczania są opracowywane mądrze i starannie, aby zapewnić wysokiej jakości edukację: otwierane są klasy z dogłębną nauką poszczególnych przedmiotów. A za tym wszystkim – nasz minister: mądry, kompetentny.

Jedną z osobistych cech postaci Michaiła Władimirowicza jest umiejętność dostrzegania i oceniania obiecującego pomysłu pedagogicznego, wspierania entuzjastów i innowatorów, inspirowania nauczycieli do twórczej pracy na rzecz tej samej pomyślnej edukacji. Ile wspaniałych innowacji zostało wykorzystanych w praktyce nauczycieli w tych latach, ile szkół autorskich „otworzyło swoje drzwi” dla uczniów, ile wydano literatury pedagogicznej, aby pomóc nauczycielom!

W latach dziewięćdziesiątych wzrost M. Fomenko: otrzymał honorowy, autorytatywny tytuł akademika, jego chód zdawał się zwalniać, ale stał się jeszcze dokładniejszy, niezawodny, mądrzejszy. A dusza, natura pozostała jak w młodości! Duży, piękny, silny i wesoły, niezwykle dobry, szczery. To człowiek, który potrafił i potrafił pomagać, pocieszać, wspierać, prowadzić. Jak dawno opuścił Donbas, a nazwisko – Michaił Fomenko – nie stało się tu obce i zapomniane.

Od 1996 roku Michaił Władimirowicz na zasłużonych wakacjach.

… Nie przestał kochać ziemi. Będąc na zasłużonych wakacjach ma trochę więcej wolnego czasu – czasami można odłożyć pracę nad książkami o zarządzaniu edukacją, demokratyzacji szkoły, pochylić się nad ziemią – ciepły, pachnący, hojny, cieszyć się jasnymi kiełkami, pracować rękami . Tak, zawsze miał ręce, które potrafiły pracować i serce, które potrafiło kochać.

* * *

… Natura rzadko daje człowiekowi talent do posiadania przyjaciół – szczerych, hojnych, wiernych, na całe życie.

W lipcu 1981 roku mogłem poznać i obserwować szczególnie przyjazne stosunki między byłymi przywódcami, którzy pochodzili z Donbasu. Rano tego dnia wraz z dyrektorem internatu M. Symyrni przyszedł rozwiązać problemy internatu. Nadzieja, że liderzy edukacji peryferyjnej spotkają się z ministrem, jest fantastyczna, nawet w dniu przyjazdu. Po wizycie w gabinecie ministra dowiedzieli się o jego dziesięciodniowej chorobie: była operacja. Sekretarka nie była pewna, czy M. Fomenko długo będzie w pracy i co powiedzieć przy przyjmowaniu gości.

– Wszyscy czekają na niego w KC i Radzie Ministrów, nie mówiąc już o szefach resortów ministerstwa – powiedział uważny wiceminister.

„Czekamy przy schodach”, powiedział Michaił Iljicz. „Mychajło Wołodymyrowicz przyjmie mnie w każdych okolicznościach” – kontynuował.

O ich przyjacielskich stosunkach wiedział już coś od M. Symyrniego podczas współpracy w obwodzie donieckim, ale minęło tyle lat, że Fomenko miał tylko spotkania – KC, Ministerstwo. Tak więc zbytnia pewność siebie M. Symyrnego nie napawała mnie optymizmem, a nawet szokowała, ale niecałe dziesięć minut później dwóch mężczyzn, dwóch przyjaciół, obaj pucołowaci, wysocy, piękni, z lekko szarymi skroniami, przytulili mnie mocno na schodach.

„Prawdziwi przyjaciele” przemknęło mi przez głowę. Minister zaprasza do gabinetu, prosi asystentkę, żeby nie zawracała sobie głowy żadnymi sprawami: ciepła, serdeczna rozmowa starych znajomych. Czas i stanowiska nie miały na nich wpływu. Czy prawdziwa ludzka przyjaźń potrzebuje stanowisk, stopni? Duchowo bliscy przyjaciele, mają o czym rozmawiać, mają coś do usłyszenia od siebie. Masywny zegarek, kupiony za czasów ministra edukacji Pawła Tychyny, odzwierciedla trzecią godzinę spotkania.

Raczej wiceminister Wiktor Szepotko intuicyjnie przyszedł na ratunek swoim przyjaciołom:

Czas mijał, a na moich oczach to ciepłe spotkanie przyjaciół i żywa lekcja ludzkiej przyjaźni, której udzielili mi Minister Edukacji i dyrektor internatu, dwóch Michałów – pierwszego i drugiego – jak ich żartobliwie nazywano szefami oddziałów starszego pokolenia.

Autorzy: E. Kirichenko, V. Tereshchenko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.