Zjawisko współczucia zwraca uwagę przede wszystkim na to, że w różnych kulturach, religiach, systemach etycznych, które mierzą się ze sobą w rozwiązywaniu wielu fundamentalnych problemów moralnych, wyrażanie współczucia jest z pewnością uznawane za przejaw wysokiego rozwoju duchowego, za miarę jego człowieczeństwa

Historia kultury XX wieku. pokazuje, że przyspieszony rozwój cywilizacji stworzonej przez człowieka, co oczywiście poszerza ludzkie możliwości, nie rozwiązuje (a czasem nawet zaostrza) problemów moralnych stojących przed ludzkością.

Liczne ofiary II wojny światowej, przemoc reżimów totalitarnych – to wszystko wymaga od etyki zwrócenia się ku analizie tradycyjnych wartości duchowych, które przejawiają się w procesie komunikacji międzyludzkiej. To przede wszystkim wyraz współczucia, miłosierdzia, miłości i tak dalej.

Wśród głównych powodów, które podkreślają potrzebę takiej analizy, należy również zwrócić uwagę na charakterystyczną cechę współczesnej kultury – bezgraniczną wiarę w suwerenną wartość racjonalnej ludzkiej świadomości. Osoba, która utożsamia się ze swoją aktywnością umysłową, będąc ufną w racjonalne formy istnienia, traci świadomość swojej żywotnej jedności z całością wszystkich żywych istot. Co więcej, podkreślając swoją wyjątkową samoocenę, dążąc do rozwiązania własnych interesów, współczesny człowiek burzy równowagę swojej egzystencjalnej stabilności. Innymi słowy, faworyzując wartości, które służą wyłącznie jej interesom, człowiek zagraża swojemu istnieniu.

Współczesne teorie racjonalnego uzasadnienia uniwersalnych wartości moralnych prawie nie uwzględniają faktu, że człowiek jest nie tylko istotą myślącą, świadomą, transcendentną, ale także żywą, zmysłową i cielesną. Odzwierciedleniem tego ostatniego jest zwłaszcza literatura egzystencjalna, w której świat bezpośrednich emocji pojawia się jako sfera ludzkiej niezależności. To dzięki uczuciom świat wciąż jest w stanie przemówić do osoby w intymnym języku. Sfera doznań zmysłowych jest skarbnicą, w której zachowana jest wciąż możliwość kształtowania indywidualnej kompozycji człowieka, jego skłonności i skłonności.

Zjawisko współczucia zwraca uwagę przede wszystkim na to, że w różnych kulturach, religiach, systemach etycznych, które mierzą się ze sobą w rozwiązywaniu wielu fundamentalnych problemów moralnych, wyrażanie współczucia jest z pewnością uznawane za przejaw wysokiego rozwoju duchowego, za miarę jego człowieczeństwo. (Należy jednak zauważyć, że formy wyrażania współczucia w dużej mierze zależą od cech kulturowych społeczeństwa.

Uderzającym tego przykładem jest porównanie aktów współczucia dla cierpienia innych w kulturze zachodniej i tradycyjnych kulturach Wschodu).

Współczucie jest istotnym aspektem nauk etycznych dwóch światowych religii – chrześcijaństwa i buddyzmu, bez których nie sposób wyobrazić sobie rozwoju kulturowego ludzkości i które upowszechniły się ze względu na skupienie się na znaczących kwestiach etycznych.

Mówimy o współczuciu jako postawie wobec drugiego człowieka opartej na uznaniu zasadności jego potrzeb i zainteresowań; jest spowodowane cierpieniem innych i wyraża się w pragnieniu zapobieżenia, złagodzenia lub zatrzymania tego cierpienia. Innymi słowy, współczucie to uczucie, które nie pozwala nam trzymać się z dala od cierpienia innych ludzi w wyniku naszego człowieczeństwa.

Prawdziwe współczucie składa się z dwóch różnych, choć współzależnych elementów: silnego przeżycia emocjonalnego, podobnego do stanu psychicznego osoby cierpiącej, czyli prawdziwego cierpienia, oraz mniej lub bardziej energicznego pragnienia zasłużenia na czyjś smutek. To właśnie w tym ostatnim z tych elementów sprzeciwia się hipokrytycznej życzliwości, która bardzo rzadko jest aktywna. Współczucie łączy ludzi, łagodzi też ich egoizm. „Ludzie byliby potworami, gdyby natura nie obdarzyła ich współczuciem w formie wsparcia dla umysłu; powstrzymuje ono w każdym z nas nadmierny przejaw egoizmu” – napisał Rousseau. Dzięki temu współczucie czyni nas szlachetniejszymi; dodatkowo zmusza nas do zrozumienia i złagodzenia cierpienia innych. Współczucie zapobiega również rozpaczy, gdy sami cierpimy.

Należy jednak zauważyć, że nie wszyscy filozofowie podzielali ten pogląd. Wśród tych, którzy nie uważali współczucia za uczucie moralnie wartościowe, znajdowali się tak różni myśliciele (zarówno w przynależności do określonego okresu historycznego i kulturowego, jak i w sposobie filozofowania), jak Seneka, Epiktet, Laroche-Foucot, Kant, Nietzsche .

Zgodnie z naukami stoików współczucie, tak jak je rozumiemy, z pewnością musi zostać wykorzenione z naszych dusz, ponieważ jest to uczucie sprzeczne z racjonalnym światopoglądem. Główną ideą stoików było to, że podstawy moralności należy szukać w ludzkim umyśle. Uważali, że rozsądne jest zachowanie, które odpowiada ludzkiej naturze i „wszystkiemu”, czyli naturze w ogóle. Życie w świecie i nieświadome jego posłuszeństwo nie jest godne człowieka. Trzeba rozumieć sens życia światowego, którym jest ciągły rozwój, i żyć zgodnie z prawami tego rozwoju. Życie to walka, a nie epikurejski smak wszelkiego rodzaju radości.

Najgorszym wrogiem człowieka jest brak wyższego celu. Do szczęśliwego życia potrzebna jest wewnętrzna odwaga, wywyższenie duszy, heroizm. Skutki współczucia nie powinny rozpraszać. Seneka mówi: „Ludziom, którzy cierpią, należy pomóc, ale nie żałować ich losu”.

Epiktet zgadza się, że powinniśmy współczuć cierpieniu innych, ale tylko w słowach: „Jeśli widzisz człowieka w żałobie opłakującego syna lub tracącego majątek, nie daj się zwieść i nie przypisuj nieszczęścia tej osoby zewnętrznym wydarzeniom. : „Jest zdenerwowany nie samym faktem, ponieważ nie zdenerwowałby innych, ale swoją opinią o tym fakcie”.

Nie bój się jednak dostosowywać swoich przemówień do jego żalu, a nawet, jeśli to konieczne, jęczeć z nim; ale niech twój smutek będzie wyrażany tylko słowami, bez niepokojenia duszy. „Jeśli w tym przypadku nie odmówi się całkowicie współczucia, zamienia się ono w nieszczere pobłażanie. Współczucie staje się prawdziwe tylko dzięki emocjonalnemu doświadczeniu, z którym jest nierozerwalnie związane, bez którego traci swoje znaczenie i znaczenie moralne.

Naszym zdaniem powyższe rozważania Seneki i Ipictetu wymagają uzupełnienia ze względu na konieczność zwrócenia uwagi na inny ważny punkt. Mianowicie fakt, że filozofia stoicyzmu jest niezrozumiała, rozpatrując ją w oderwaniu od kultury antycznej w ogóle. Dotyczy to również problemu współczucia.

W kulturze starożytnej zjawisko współczucia nie było uważane za jedną z najważniejszych cnót. Niewątpliwie w relacjach międzyludzkich było współczucie. Jednak w starożytnej Grecji i Rzymie brakuje kultu tego uczucia. Ideałami starożytności były militarne i społeczne wyczyny bohaterów oraz spokojne życie greckiego mędrca. Jest więc jasne, że specyfika tej kultury wysuwała na pierwszy plan inne cnoty moralne, a mianowicie – sprawiedliwość, mądrość, godność, odwagę i tak dalej.

Odnosząc się. do twórczości ID Rozhansky’ego „Człowiek starożytny” należy zauważyć, że kultura antyczna jest klasycznym przykładem tzw. różnica między nimi jest kryteriami oceny zachowania jednostki.

W „kulturze wstydu” oceny mają charakter zewnętrzny, a działania danej osoby są aprobowane lub potępiane przez społeczność, do której należy. Natomiast kulturę biblijną charakteryzuje wewnętrzny system wartości, „sąd sumienia”. Kiedy człowiek ma wątpliwości co do swojego zachowania, uświadamia sobie osobistą winę, to wyrzuty sumienia powodują u niego największe cierpienie.

Cierpiąc samotnie, uczy się wczuwać w innych. W końcu, jeśli nie okaże współczucia, doprowadzi to do nowych wyrzutów sumienia. Jednak człowiek może wyznać swoje złe uczynki. Spowiedź zdejmuje ciężar z serca, przynosi ulgę moralną. Człowiek starożytności to przede wszystkim obywatel polis. Jej działania powinny być dla dobra społeczności; to wspólnota decyduje o tym, jak godna jest ta osoba. Większość Greków i Rzymian obawiała się, że stanie się obiektem ośmieszenia lub publicznego potępienia. Dlatego nie współczucie, ale uczciwość i odwaga, godność i odwaga były wychwalane w starożytnej literaturze i czczone w starożytnym społeczeństwie.

I. Kant odmawiał współczucia jako wartości moralnej, opartej na stworzonym przez niego systemie etyki racjonalistycznej. Moralność, według Kanta, jest sferą tego, co właściwe. Podstawy powinności moralnej należy szukać „nie w naturze ludzkiej ani w okolicznościach świata, w którym się ona znalazła, lecz a priori wyłącznie w pojęciach czystego rozumu”. Jako podstawowe prawo etyki Kant zaproponował bezwarunkową wolę wewnętrzną — kategoryczny imperatyw, który nie zależy od żadnego ludzkiego pociągu.

Kant starał się wyraźnie oddzielić świadomość moralnego obowiązku od zmysłowej, empirycznej tendencji do przestrzegania prawa moralnego (przy czym samo poczucie poszanowania prawa moralnego rodzi się na gruncie intelektualnym). W przypadku konfliktu między skłonnością zmysłową a prawem moralnym Kant uważa, że konieczne jest bezwarunkowe posłuszeństwo moralnemu obowiązkowi.

I tak staje się jasne, że rozpatrując problem moralności w ten sposób, współczucie dla Kanta, podobnie jak inne uczucia w ogóle, nie odgrywają decydującej roli w kształtowaniu moralności człowieka, ponieważ są tylko ślepym przyciąganiem, które nie ma nic wspólnego z prawem moralnym.

F. Nietzsche zwrócił szczególną uwagę na zjawisko współczucia, jego miejsce i rolę w społeczeństwie. Wiadomo, że nie tylko nie dostrzegał moralnego znaczenia współczucia, ale nawet uważał je za szkodliwe dla ludzi. Naszym zdaniem stosunek Nietzschego do współczucia jest zdeterminowany jego stosunkiem do nowoczesnej moralności, a także jego wyobrażeniem o tym, jakie ludzkie zachowanie jest naprawdę moralne.

Nietzsche zdecydowanie potępił moralność panującą we współczesnej Europie, ponieważ stała się ona uniwersalnym, znaczącym warunkiem współistnienia i wspólnego działania. Podstawowe wartości współczesnej moralności mają na celu jedynie utrzymanie spokojnej, bezproblemowej egzystencji większości ludzi. Normatywne wymagania tej moralności, oparte na idei dobra powszechnego, skłaniają człowieka do myślenia, działania bez wewnętrznego zainteresowania, wewnętrznej konieczności, bez głębokiego osobistego wyboru. Nietzsche dość wyraźnie rozróżniał między działalnością moralną a moralnymi osądami na temat działalności, odmawiając tym ostatnim twierdzeniom o prawdziwości w tradycyjnym znaczeniu tego słowa.

Nietzsche uznawał moralność za zjawisko, jako przejaw osobowości, ale odrzucał ją jako kodeks norm. Właśnie dlatego, że każda norma musi być postawiona ponad jednostką, ponad naszym „ja”. Każda norma jest zawsze początkiem kalkulacji, rozsądku, celowości, jest walką człowieka z własną naturą.

Rodzi to pytanie: jeśli współczucie jest uczuciem, które powstaje bezpośrednio, spontanicznie, to nie może być wywołane jedynie wolicjonalnym wysiłkiem, czyli jest dla człowieka naturalne, to dlaczego Nietzsche nie uznaje jego wartości? Należy przypomnieć, że Nietzsche podkreślał potrzebę nowej zasady tworzenia wartości. Dlatego uważał wolę mocy za głęboką istotę istnienia.

Wola mocy to nie tylko pragnienie i dążenie do przejęcia władzy, jej istotą jest samorozwój, przezwyciężanie samego siebie, zawiera w sobie wolność twórcy i jest wiecznym impulsem do przełamywania ograniczeń na drodze do najwyższego. Sama wola władzy ustanawia wartości, wartości te z warunkami własnego zachowania i uniesienia. Nietzsche rozważał także podstawowe wartości nowoczesnej moralności pod kątem stopnia, w jakim przyczyniają się one do wzrostu, podniesienia życia, których istotą jest od pola do władzy.

Z punktu widzenia Nietzschego współczucie spełnia to kryterium z wielu powodów. Po pierwsze, wszechobecność współczucia jest wyraźnym wskaźnikiem lęku przed cierpieniem. A to z kolei wskazuje, że człowiek stał się słaby i bezsilny. Coraz bardziej ceni sobie bezpieczeństwo i dobre samopoczucie oraz żyje w ciągłym strachu przed ich utratą. Tacy ludzie nie tylko boją się cierpienia dla siebie, ale także nie widzą cierpienia innych.

Cierpienie jest czymś, co trzeba zniszczyć – taka postawa jest zakorzeniona w umysłach współczesnego człowieka. W tym dążeniu do powszechnego dobrobytu, szczęścia stada, Nietzsche widzi bezpośrednią drogę do upokorzenia człowieka. Pewne chwile szczęścia nie zapobiegają głębokiemu cierpieniu, które jest podstawą egzystencji każdego człowieka, że żadna zmiana społeczna nie zabierze życia jego tragedii. Uważał, że nadszedł czas, aby nie zaprzeczać cierpieniu, próbować się go pozbyć, ale uznać je i zaakceptować. Samodzielne pokonywanie cierpienia jest potężnym bodźcem do samodoskonalenia i autoafirmacji. Jednocześnie ludzie, którzy współczują, muszą zrozumieć, że okazywanie współczucia czasami tylko przeszkadza człowiekowi, a nawet go przygnębia: „Co cierpi drugi – trzeba się tego nauczyć”.

Współczucie pozbawia człowieka cierpienia o charakterze osobistym, uniemożliwia wyjaśnienie przyczyn, które je powodują, oraz świadomość konsekwencji i perspektyw, które z niego wynikają. Drugim powodem jest to, że współczucie z punktu widzenia Nietzschego wpływa na życie w upokarzający sposób. Doświadczenie tego uczucia sprawia, że człowiek cierpi z powodu cudzego cierpienia, odczuwa jego ból, zamartwia się swoimi problemami, jakby to było jego własne cierpienie, problemy, ból. Oznacza to, że osoba musi teraz cierpieć zarówno z powodu swojego „ja”, jak i „ja” innej osoby. Zatem współczucie tylko zwiększa utratę siły spowodowaną cierpieniem.

Nietzschego. w ten sposób wyraźnie odróżnia cierpienie, które spotkało człowieka (tj. cierpienie osobiste), które trzeba znosić, znosić, przezwyciężać, bo takie cierpienie „pogłębia” człowieka, prowadzi go do prawdziwego światopoglądu i postawy, od cierpienia, które człowiek „bierze” na siebie „w procesie współczucia, podwajając w ten sposób cierpienie swojego „ja”. Takie podwójne brzemię może być dla człowieka zbyt ciężkie – „Czyż współczucie nie jest krzyżem, na którym krzyżuje się tego, kto kocha ludzi?” – zwłaszcza jeśli stale okazujesz współczucie, jak wymaga tego moralność.

W ten sposób współczucie prowadzi do stłumienia energii życiowej człowieka i tym samym przeciwdziała jej samowzrostowi. Ponieważ Nietzsche ocenia wagę działalności moralnej zgodnie z kryterium maksymalnego sprawowania władzy, jasne jest, że w takim „systemie współrzędnych” współczucie, jako jeden z głównych wymogów nowoczesnej moralności, jest uważane za szkodliwe dla życia.

I ostatni powód, naszym zdaniem, jest najważniejszy. Moralność Nietzschego to moralność formacji i samoafirmacji człowieka, jego wielkości i mocy. Aby to zrobić, sama osoba musi wykonać dużo wysiłku. Ale na co dzień jest stale skonfrontowana z czymś, co wymaga od niej porzucenia własnej działalności i natychmiastowego rzucenia się na ratunek. W tym wszystkim, co budzi współczucie i woła o pomoc.

Nietzsche widzi tajemną pokusę: „to jest nasza” własna droga” i jest zbyt surowa i odpowiedzialna, a co najważniejsze – zbyt daleka od miłości i wdzięczności innych – i nie opuszczamy jej niechętnie i własnego sumienia, chowając się pod sumienia innych i pod przykrywką religii współczucia.” Nietzsche neguje więc nie tyle potrzebę współczucia w relacjach międzyludzkich („warto okazywać współczucie…”), ile przypadek, gdy całkowicie przejmuje ono człowieka („ale strzeż się go mieć”), staje się dominującym motyw jego zachowania, odwracający uwagę od wykonywania podstawowych zadań życiowych.

Aby temu zapobiec, człowiek musi mieć wewnętrzny rdzeń, który jest determinowany jego przekonaniami, zasadami życiowymi, jego świadomością itp. i determinuje jego zachowanie w osiąganiu najważniejszych celów życiowych.

Zarysowane powyżej poglądy stoików, Kanta i Nietzschego pozwalają na wyciągnięcie pewnych fundamentalnie ważnych wniosków. Po pierwsze, nie można zrozumieć przyczyny negatywnego stosunku tych myślicieli do zjawiska współczucia, rozpatrując ich w oderwaniu od ich koncepcji filozoficznych i etycznych w ogóle. Po drugie, negując moralną wartość współczucia, nie kwestionują samego faktu, że takie akty miały miejsce w relacjach międzyludzkich, że współczucie jest uczuciem, które powstaje bezpośrednio i jest prawie niemożliwe do wywołania i pozbycia się siły woli lub za pomocą pomoc argumentów rozsądku.

Na tej podstawie muszą zrozumieć: co umożliwia współczucie, co determinuje jego manifestację, co motywuje człowieka do odczuwania cierpienia innych?

Swoistą próbę określenia metafizycznych podstaw współczucia podjął A. Schopenhauer. Według niego oparcia etyki w jej badaniach moralnych należy szukać w dziedzinie metafizyki, ponieważ etyki nie da się rozwiązać na podstawie praw świata. Naukowe badania etyczne muszą mieć wsparcie ontologiczne i epistemologiczne. Etyka musi wyjaśniać ludziom istotę zjawisk, aby mogli dokonywać sprawiedliwych, właściwych wyborów w oparciu o dogłębną, adekwatną wiedzę. Schopenhauer sprzeciwia się absolutyzacji etyki jako podstawowej zasady moralności pojęć obowiązku, użyteczności i przyjemności, które były fundamentalne w poprzednich naukach etycznych, i tworzy oryginalną doktrynę etyczną opartą na zasadzie współczucia.

Głównym motorem człowieka, według IIIpenhauera, jest egoizm, czyli pragnienie własnego dobrobytu. Jednak ludzie są zdolni do innych działań, gdy pomagają innym, nie próbując znaleźć własnej korzyści. Tylko takie działania, które Schopenhauer uznaje za moralnie wartościowe.Jeżeli czyn jest wykonywany tylko dla dobra drugiego, to podstawą motywacji powinno być bezpośrednio jego dobro lub zło.

Proces ten jest zjawiskiem współczucia, czyli „bezpośrednim, niezależnym od innych przyczyn, uczestnictwem przede wszystkim w cierpieniu innych. A co za tym idzie zapobieganiem i ustaniem cierpienia”. Negując psychologiczną interpretację współczucia Schopenhauer pokazał, że można zrozumieć jego istotę tylko poprzez rozważania metafizyczne i zwrócił się ku kantowskiej doktrynie rzeczy w sobie.

Świat przedstawiany jest człowiekowi jako uprzedmiotowienie woli. Wola jest rzeczą samą w sobie lub wewnętrzną treścią świata. Chęć życia zawsze wiąże się z nieustanną walką i cierpieniem. Wiedza, jaką ludzie mają o sobie, nie jest kompletna, w większym stopniu pozostajemy dla siebie nieznani. Przestrzeń i czas umożliwiają wielość jako zasadę indywidualizacji. Dlatego w części, która jest dostępna dla naszej wiedzy, każdy z nich jest inny.

Jest jednak inna część, która pozostaje ukryta, nieznana – dla wszystkich jest taka sama. Dlatego cierpienie drugiego i cierpienie samej jednostki dotykają tę samą istotę. Różnica między tymi, którzy powodują cierpienie, a tymi, którzy są zmuszeni je znosić, jest fenomenalna, nie dotyczy rzeczy samej w sobie, czyli jedynej woli dla wszystkich. To właśnie w tym rozpoznaniu przez jednostkę w sobie przez drugą jego prawdziwą istotą jest, według Schopenhauera, metafizyczny fundament etyki, dopiero na tej podstawie możliwe staje się istnienie współczucia.

Oczywiście trudno nam zgodzić się ze Schopenhauerem, że współczucie, którego metafizyczną podstawą jest „ślepa”, irracjonalna zasada – wola życia, może być solidnym, solidnym fundamentem etyki. Bo jest oczywiste, że moralność jest niemożliwa, jeśli nie ma wiary w dobro, jeśli człowiek nie wykonuje dobrych uczynków świadomie i inteligentnie, jeśli nie jest świadomy obiektywności i niezależnego znaczenia dobra jako takiego.

Niewątpliwie jednak Schopenhauer przekonuje, że współczucie odsłania w człowieku, w głębi jego własnego „ja”, pewną idealną skalę człowieczeństwa, która wprost dowodzi, że człowiek angażuje się w cierpienie wszystkich żywych istot, ukazując w ten sposób wewnętrzną jedność. bytu i głębokiej pełni bytu.

We współczesnej literaturze filozoficznej i etycznej zjawisko współczucia coraz częściej rozważa się w kontekście paradygmatu komunikacji. Świadomość fundamentalnego znaczenia procesów komunikacyjnych dla rozwoju kultury i cywilizacji oraz dla każdego człowieka – cecha charakterystyczna filozofii XX wieku. To w procesie komunikowania „kwestie moralne przybierają doskonałą formę, w pełni realizują swój duchowy i humanistyczny potencjał”. wady takie jak zazdrość, próżność, chciwość i odwrotnie, promują współczucie, empatię, wzajemną pomoc i inne.

Umiejętność okazywania sympatii mas ma nie tylko pochodzenie biologiczne (jak zauważył na przykład rosyjski filozof P. Kropotkin). Biologiczna budowa człowieka pozwala mu tylko odczuwać pewne uczucia. Nie przesądza jednak, jakie uczucia będą nieodłącznie związane z tą osobą.

A fakty z życia pokazują, że nie wszyscy ludzie są w stanie wczuć się w innych. Aby tak się stało, trzeba zrozumieć, że ten „inny” jest wyjątkowy w swojej „inności”, że jego świat wewnętrzny jest nie mniej interesujący niż nasz, i że cierpienie może zniszczyć ten wyjątkowy świat, a my sami stajemy się zubożały, nie poznawszy go.

Dzięki naszemu taktownemu współczuciu możemy wesprzeć egzystencję drugiego, gdy cierpi. A jeśli nie interesuje nas ta konkretna osoba (wówczas najtrudniej okazywać współczucie), to musimy zrozumieć, że nasze współczucie dla niej, nasza pomoc może być kluczowa dla istnienia innego „innego”, dla którego ona ( cierpiąca) ) jest najważniejszą osobą na świecie. Taka świadomość wartości współczucia możliwa jest tylko w procesie komunikacji międzyludzkiej w warunkach głębokiej znajomości sensu życia, innych ludzi i dociekliwej samowiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.